Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mariusz Misiura (Motor Lublin): Pozostaje nam jeszcze więcej pracować nad skutecznością

Niestety, po porażce z Legią, piłkarze Motoru w piątek musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Tym razem przegrali z ostatnim w tabeli Rakowem Częstochowa 1:2. Jak spotkanie oceniają trenerzy: Mariusz Misiura i Tomasz Kaczmarek?
Mariusz Misiura (Motor Lublin): Pozostaje nam jeszcze więcej pracować nad skutecznością

Autor: Łukasz Wójcik/Motor Lublin

Mariusz Misiura (Motor Lublin)

– Gratuluję drużynie Rakowa bycia bardziej skutecznym niż my. Myślę, że patrząc na przebieg zawodów, mecz był totalnie w dwie strony. Patrząc jakie sytuacje drużyny stworzyły sobie obie drużyny, to równie dobrze spotkanie mogło się zakończyć naszą wygraną. Gratuluję, że gospodarze byli bardziej skuteczni, Nam pozostaje jeszcze więcej pracować nad skutecznością, mądrzej wykorzystywać sytuacje, które stworzymy. Na pewno od następnego treningu się za to weźmiemy.

Przygotowania do meczu z ostatnim zespołem?

– Od dawna mówiłem, że w ekstraklasie dzisiaj pracują sami mądrzy ludzie, nie ma łatwych meczów czy łatwego przeciwnika. Wszyscy odrabiają lekcje, mają silne drużyny i mają pomysł. W tym meczu zdecydowała skuteczność. Nie chciałbym dorabiać żadnych historii, czy mówić personalnie, kto jakiej sytuacji nie wykorzystał. Po prostu my byliśmy nieskuteczni, konsekwencją jest nasza porażka.

Tomasz Kaczmarek (Raków Częstochowa)

– Ważne zwycięstwo dla zespołu i klubu. Czułem po meczu, co to znaczy dla chłopaków wygrać to spotkanie. Ogromy szacunek, bo pokazali bardzo dużo osobowości. W takich sytuacjach, w takich momentach meczu nie wygrasz taktyką, detalami, tylko osobowością, energią, wiarą i pod tym względem poczułem, jaka jest jakość liderów i jakie są osobowości w tej szatni. Cieszę się dla tych chłopaków. Chciałbym wyraźnie i mocno podziękować sztabowi, jak mnie mocno wsparli. Przyszedłem tutaj w pewnym sensie nieprzygotowany, albo bez czasu, żeby się przygotować. Sztab był za to przygotowany na wszystko, niesamowicie ułatwił mi wejście do drużyny. Chciałbym też zaznaczyć rolę Dawida Szulczka, który mocno ułatwił mi pracę. Komplementy dla klubu, jak jest zorganizowany. Dla nas pierwsze zwycięstwo i coś na czym na pewno możemy budować.

Marko Bulat przywrócony do zespołu...

– Po prostu rzeczy, które były przed moim przyjściem możemy zostawić za sobą. Bardzo się cieszyłem, ze mogłem wystawić tak jakościowego zawodnika. W pierwszej części mecz ogólnie zagraliśmy w troszeczkę innej strukturze i mieliśmy bardzo dużo dobrych momentów przy piłce. Zawodnicy grali od tyłu spokojnie, rozumieli, gdzie jest wolny zawodnik. Nie udało nam się tego zamienić na więcej sytuacji w polu karnym, ale kultura gry od tyłu była na fajnym poziomie, a Marko miał kilka bardzo dobrych sytuacji. Na tym występie można budować, bo pokazał wysoki poziom sportowy.

Sposób na poprawę gry, Motor miał sytuacje, ale widać było różnicę...

– Kluczem do wszystkiego, jak już mówiłem jest osobowość, takich zawodników, jak Tudor czy Racovitan, to jest podstawa. Do tego dochodzi plan, że w dwa dni udało nam się dopracować pressing. W większości momentów byliśmy w kompakcie i w tych sytuacjach coraz lepiej pressowaliśmy. Pod tym względem udało nam się w ciągu dwóch dni wypracować solidny plan z piłką i bez niej. Dołożyliśmy dużo charakteru i emocji. Proszę sobie wyobrazić to wszystko na dużym stadionie, gdzie byłoby 15 tysięcy, co to byłoby za widowisko. Jak ja patrzyłem na ten zespół zza linii bocznej, to sobie pomyślałem wow, to jest naprawdę dobry zespół. Chciałbym, żeby tak grający zespół widziało w takim mieście, jak Częstochowa 15 tysięcy widzów. Ten zespół naprawdę na to zasługuje.

Mental drużyny...

– Pierwszy krok jest kluczowy, ale to tylko pierwszy krok. Jeżeli widać mocną radość, to znaczy, że wszystkim mocno im zależy. Ja cieszę się dla tego klubu, dla szatni i ludzi, którzy tutaj pracują. Uważam, że moje pierwsze trzy dni są takie, że zobaczyłem rzeczy, których dawno nie widziałem w klubie. Poziom organizacji, profesjonalizmu, możliwości. Chciałbym, żebyśmy sportowo temu dorównali.

Gra obronna Rakowa...

– Na pewno byliśmy jako zespół szczelni, a w większości faz meczu byliśmy zabezpieczeni i kompaktowi. Grając z Motorem trzeba jeszcze bardziej zdominować rywala, żeby nie doszedł do momentów w naszym polu karnym. Dwa-trzy stałe fragmenty były niebezpieczne w pierwszej połowie, jeden w drugiej. Jak pozwalasz na dośrodkowanie, to trudno wybronić Czubaka. W defensywie to był intensywny, fizyczny mecz, dużo pojedynków i dobrych interwencji. Nie zagraliśmy idealnego meczu, bo to było niemożliwe. Chodziło o to, żeby zagrać wystarczająco dobrze, żeby wygrać. Pod tym względem zespół pokazał siłę mentalną, wolę, szczególnie w drugiej połowie. Także w defensywie kilka kluczowych akcji – np. interwencja Frana Tudora. To jest coś, co finalnie robi różnicę, czy wygrywasz, czy przegrywasz.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama