Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Erwin Stadnicki (Górnik Łęczna): Cieszyłem się z gola, ale to była radość skryta w sobie

Górnik Łęczna w środowy wieczór uporał się na swoim stadionie z trzecioligowym KKS 1925 Kalisz wygrywając w rundzie wstępnej STS Pucharu Polski 2:0. Jak mecz podsumował asystent trenera Jurija Szatałowa Robert Skok i piłkarze zielono-czarnych?
Erwin Stadnicki (Górnik Łęczna): Cieszyłem się z gola, ale to była radość skryta w sobie

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

Robert Skok, asystent Jurija Szatałowa

 – Bardzo cieszy zwycięstwo ponieważ w każdym meczu o nie gramy i po to wychodzimy na boisko. Jeżeli chodzi o sam styl tego spotkania to bardzo fajnie się ono dla nas ułożyło. Zdobyliśmy szybko bramkę z rzutu karnego wywalczonym po wysoko założonym pressingu. Tak chcemy grać, atakować rywala wysoko. Cieszy też bramka naszego młodzieżowca Erwina Stadnickiego. Podjął bardzo odważną decyzję i należą mu się za to brawa. Natomiast jeśli chodzi o aspekty czysto taktyczne to było wiele momentów, w których prowadziliśmy grę. Jest jeszcze nad czym pracować, ale sam mecz oceniamy na plus bo awansowaliśmy do kolejnej rundy. 

Rafał Kobryń, obrońca Górnika

– Było to dla nas bardzo ważne spotkanie żeby się przełamać po bolesnej porażce w z Avią Świdnik i nastawić dobrze głowę przed kolejnymi spotkaniami ligowymi. Mimo ciężkich warunków nie odpuściliśmy meczu w krajowym pucharze. Każdy dał z siebie maksimum i myślę, że wykonaliśmy dobrą robotę.

 – Pogoda jest wymagająca i myślę, że zawsze trzeba się do niej dostosować chociażby poprzez skrócenie objętości treningu. Myślę, że sztab szkoleniowy wykonał świetna pracę. Na mecz pucharowy wszyscy byliśmy wypoczęci i mam nadzieję, że na niedzielny mecz będzie tak samo.

Erwin Stadnicki, pomocnik Górnika

 – Dlaczego nie cieszyłem się po bramce? Cieszyłem się bardzo, ale to była taka radość skryta w sobie. Nie jestem jeszcze przyzwyczajony do takiej celebracji z kolegami. Myślę, że to przyjdzie z czasem. Ten strzał miałem w myślach jeszcze przed otrzymaniem podania od kolegi. Fajnie, że się udało.

 – To był mój pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce więc troszkę stresu było, bo przy debiucie w takiej drużynie ciężko się kompletnie nie stresować. Co do meczu to wykonaliśmy swoje założenia i moim zdaniem mieliśmy ten mecz pod kontrolą, szczególnie w drugiej połowie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama