Rafał Smalec, trener Sandecji
– Po pierwsze gratulacje dla trenera Avii za zwycięstwo, w mojej ocenie w pełni zasłużone i wynikające z bardzo dobrej organizacji gry defensywnej i realizacji planu meczowego. Strasznie mi przykro, że kibice, który jechali tyle kilometrów na ten mecz by oglądać to co zaprezentowaliśmy jako zespół. Idąc w kolokwializm to było „jak w starym kinie pana Mietka” – zebraliśmy się, pograliśmy, przybiliśmy piątki i pojechaliśmy do domu. Ja oczywiście nie strzelam do nikogo z moich piłkarzy i biorę to wszystko na siebie. To ja jestem odpowiedzialny za pomysł na mecz, wyjściową jedenastkę i zmiany. Wiem, że to dopiero trzecia kolejka i w mojej ocenia nie ma co panikować i iść za daleko, ale ten mecz był dramatycznie słaby. Plan meczowy w pierwszej połowie nie był kompletnie realizowany. Graliśmy tak jak Avia chciała czyli po obwodzie i źle dostarczaliśmy piłkę w pole karne rywala, który w obronie niskiej jest bardzo dobry.
– Mamy dużo materiału do analizy, bo nie ma punktu zaczepienia w którą stronę to ma pójść. To dla nas zimny prysznic i im szybciej się otrząśniemy tym lepiej. Jesteśmy w złym momencie, ale wierzę, że po dogłębnej analizie wyciągniemy dobre wnioski pod każdym względem i będziemy do kolejnego meczu przygotowani zdecydowanie lepiej.
– Dziękuję naszym kibicom za wsparcie. Przykro mi, że musieli wspólnie z nami przełknąć gorycz porażki. Teraz jest źle i smutno, ale wierzę, że za chwilę będzie lepiej.
Wojciech Szacoń, trener Avii
– Dwie pierwsze bramki zdobyliśmy według naszego planu na mecz. Natomiast ważne dla mnie jest to, co działo się później, czyli w końcu drużyna świetnie zarządzała meczem. Myślę, że dzisiaj ludzie, którzy przyszli oglądać Avię na stadion, wyszli stąd z uśmiechem na twarzy. Także jestem dumny. Wręcz, nawet bym powiedział, lekko wzruszony, bo naprawdę szczególnie ta druga połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra. Fajnie, że ten zespół cały czas się rozwija.
– Natomiast od razu pójdę w kontrę i podkreślę – ten sen nie trwa wiecznie. Przed nami bardzo istotne spotkanie za tydzień w Stalowej Woli, z przeciwnikiem kompletnie innym, z drużyną, która była zbierana na ostatnią chwilę. Musimy zachować chłodną głowę i nie możemy zejść z obranej drogi treningowej, tej codziennej rutyny, żeby ze Stalowej Woli również przywieźć tutaj do Świdnika trzy punkty.


Komentarze