W sobotnie popołudnie piłkarze z Lublina rywalizowali na wyjeździe z Pogonią Szczecin i w 17 minucie stracili pierwszą bramkę. Po wrzucie z autu główkował Dimitros Keramitsis, a piłka odbiła się od słupka. Z dobitką pospieszył Darko Curlinov i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Potem mieliśmy na stadionie chwilę oczekiwania, bo analizowano czy Macedończyk nie był na spalonym. Ostatecznie sędzia Szymon Marciniak uznał gola i miejscowi byli na prowadzeniu. We wtorek Kolegium Sędziów PZPN przyznało, że bramka ta została zdobyta w sposób nieprawidłowy.
– Podczas dynamicznej akcji napastnik Pogoni nr 21, w momencie strzału na bramkę, znajdował się w okolicach linii pola bramkowego. Ze względu na wysokie tempo akcji i zmienną pozycję zawodnika, który dobił piłkę do bramki po odbiciu się jej od słupka, asystent – mając wątpliwości co do potencjalnej pozycji spalonej – powstrzymał się od sygnalizacji i zezwolił na kontynuowanie gry. Ostatecznie padła bramka, którą sędziowie uznali – czytamy w oficjalnym komunikacie.
– Sędzia VAR analizując sytuację, musiał wyznaczyć linię spalonego, którą w tym przypadku wyznaczała piłka. Główkujący zawodnik znajdował się w wyskoku, co utrudniało sędziom ocenę położenia piłki względem zawodnika, który zdobył bramkę. Ostatecznie sędziowie VAR, po narysowaniu linii spalonego, zdecydowali się nie podejmować interwencji, tym samym potwierdzając prawidłowość zdobytej bramki – dodano.
Decyzja Prezydium KS PZPN jest inna niż ta z boiska.
– Po weryfikacji narysowanych linii potwierdzono, że sędziowie popełnili błąd. Bramka powinna zostać anulowana z powodu spalonego.

Fot. PZPN
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną „Portowców” 3:1. Po trzech kolejkach PKO BP Ekstraklasy Motor Lublin ma na koncie tylko jeden punkt i zajmuje 16. miejsce w tabeli. W niedzielę (godz.14.45) żółto-biało-niebiescy zagrają u siebie z GKS Katowice i będą chcieli sięgnąć po pierwszy w tym sezonie komplet punktów.

Komentarze