Kasia Babis, popularna ostatnio streamerka, ale też rysowniczka, autorka komiksów, zaangażowana politycznie aktywistka, która zresztą urodziła, wychowała się i studiowała w Lublinie, wywołała burzę słowami: „Teraz nie da się praktycznie głodować, bo wystarczy, że przejdziesz się do pierwszego śmietnika, weźmiesz sobie butelki kaucyjne, wrzucisz i masz dziesięć złotych na to, żeby mieć bułkę”.
Jedni przyznawali jej rację. Drudzy burzyli się, że trywializuje problem bezdomności i głodu. A dla mnie to doskonały punkt wyjścia, żeby przeprowadzić mały eksperyment. Ruszyłem na miasto, żeby żeby sprawdzić, ile butelek kaucyjnych można uzbierać w ciągu dwóch godzin, na jaką kwotę można spieniężyć je w butelkomacie i... czy da się z tego żyć?
Wynik eksperymentu, który stanowi przecież codzienne doświadczenie milionów Polaków, prezentuję w kolejnym odcinku „Strychu Mazurka”. A przy okazji w szerszym kontekście opowiadam o plusach i minusach polskiego systemu kaucyjnego, który działa od 1 października 2025 roku, a pełną skalę osiągnął od początku 2026 roku. I obejmuje jednorazowe butelki plastikowe do trzech litrów, puszki metalowe do jednego litra i wielorazowe butelki szklane do półtora litra. Kaucja wynosi odpowiednio pięćdziesiąt groszy za plastik i puszkę, a także jeden jeden złoty za butelkę szklaną wielorazową. Do zwrotu opakowania nie jest potrzebny paragon.
Według danych przekazanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska Polacy przez pierwsze pół roku pełnego działania systemu kaucyjnego zwrócili łącznie 2,6 miliarda opakowań, a więc butelek plastikowych, szklanych i puszek. W samym czerwcu Polacy dokonali 70 milionów zwrotów. To wzrost z 28 milionów w styczniu. 87 procent zwrotów realizowanych jest za pomocą nowoczesnych automatów kaucyjnych. 64 tysięcy to liczba wszystkich punktów zwrotu działających w Polsce. 14 tysięcy to liczba aktywnych automatów kaucyjnych, czyli butelkomatów.
Tymczasem posłowie Konfederacji złożyli w Sejmie poselski projekt ustawy zakładający całkowitą likwidację systemu kaucyjnego, który ich zdaniem stanowi czystą udrękę dla obywatela.
- Zrobili z Polaków śmieciarzy – powtarzają politycy Konfederacji.
I wielu Polaków się z nimi zgadza w irytacji na awarie automatów, przepełnione punkty, konieczność przechowywania niezgniecionych butelek, nierównomierną dostępność punktów i niejasności dotyczące części opakowań, które pokazują, że infrastruktura nie nadąża za skalą systemu. Jaka jest prawda? Zapraszam na „Strych Mazurka”.
Komentarze