Stowarzyszenie przypomina, że od początku prac legislacyjnych analizowało kolejne wersje projektu i zgłaszało uwagi do rządu oraz parlamentarzystów. Największe obawy dotyczyły ograniczenia roli gmin w organizacji transportu, nowych zasad finansowania przewozów, zwiększenia kompetencji marszałków województw, wprowadzenia ogólnopolskiego schematu sieci komunikacyjnej oraz bardzo krótkiego czasu na wdrożenie nowych przepisów.
- Zawetowana reforma zwiększała liczbę obowiązków organizatorów, ograniczała elastyczność finansowania, wzmacniała rolę szczebla wojewódzkiego i jednocześnie nie dawała gminom odpowiednich gwarancji stabilności. A to właśnie gminy są najbliżej mieszkańców. To one najczęściej jako pierwsze reagują, gdy znika komercyjny przewoźnik. To one uruchamiają lokalne linie. To one finansują przewozy, które nie są rentowne, ale są niezbędne społecznie - czytamy na stronie stowarzyszenia "Wykluczenie komunikacyjne".
Wielomiesięczna dyskusja o przyszłości komunikacji
Jak zaznacza organizacja, debata nad ustawą trwała kilkanaście miesięcy. Temat był wielokrotnie omawiany podczas posiedzeń Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym, a także komisji sejmowych i senackich zajmujących się przyszłością komunikacji publicznej.
Stowarzyszenie podkreśla, że konsekwentnie uczestniczyło w tych pracach i przedstawiało swoje stanowisko na każdym etapie procedowania projektu.
Pasażerowie: potrzebujemy częstszych połączeń
Pod informacją o prezydenckim wecie pojawiły się również głosy osób korzystających z transportu publicznego. Jednym z najczęściej wskazywanych problemów jest zbyt mała liczba kursów na wielu lokalnych trasach.
- Należy poprawić ustawę tak, aby zwiększyć częstotliwość połączeń, jeśli realnie chcemy zwiększyć potokowość pasażerską na liniach - wskazuje jeden z internautów.
Jak zauważa, sama obecność autobusu na danej trasie nie musi oznaczać, że mieszkańcy zaczną z niego korzystać.
- Z całym szacunkiem, ale 4 kursy na cały dzień w tygodniu i 2 kursy w weekendy nie przyciągną nowych pasażerów! - czytamy w komentarzu.
„To nie koniec, lecz nowy początek”
Przedstawiciele organizacji dziękują wszystkim osobom zaangażowanym w debatę, niezależnie od różnic w poglądach. Szczególne podziękowania kierują do doradcy Prezydenta RP Alvina Gajadhura za stworzenie przestrzeni do merytorycznej dyskusji oraz posłanki Pauliny Matysiak za organizację posiedzeń zespołu parlamentarnego poświęconych wykluczeniu transportowemu.
Według Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe prezydenckie weto powinno stać się impulsem do rozpoczęcia prac nad nową wersją reformy.
- To nie koniec. To moment, żeby napisać tę reformę lepiej - podsumowują działacze, przekonując, że przyszłe zmiany powinny powstawać w dialogu z tymi, którzy będą je później wdrażać w samorządach i na lokalnych liniach autobusowych.

Komentarze