O nietypowym znalezisku poinformowało muzeum. Do placówki zgłosił się Włodzimierz Starykiewicz, który na złomowisku szukał części do starych motocykli i samochodów. Wśród metalowych elementów znalazł jednak przedmiot, który zdecydowanie nie pasował do reszty.
Na szczęście mężczyzna wiedział, z czym ma do czynienia. Jeszcze ze złomowiska przesłał muzealnikom zdjęcie znaleziska.
– Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy musieli w księdze inwentarzowej i na karcie naukowej wpisać w rubryce na temat lokalizacji odkrycia: „złomowisko w Hrubieszowie” – przyznają pracownicy muzeum.
Na szczególną uwagę zasługiwało to, co znajdowało się wewnątrz umba. Zachowała się tam zaschnięta bryła ziemi z pozostałościami ścierniska. Znalazca jej nie usuwał. Dzięki temu po przekazaniu przedmiotu do muzeum okazało się, że w środku znajdują się także przepalone ludzkie kości.
To pozwala badaczom przypuszczać, że umbo było częścią wyposażenia ciałopalnego pochówku wojownika lub wojowniczki związanej ze społecznością wandalską, czyli kulturą przeworską.
Sam zabytek nosi ślady działania wysokiej temperatury. W połączeniu z przepalonymi kośćmi jest to mocny ślad wskazujący na sposób, w jaki pochówek został przeprowadzony.
Niestety, raczej nie uda się już ustalić, co jeszcze znajdowało się w grobie. Być może pochówek zawierał miecz, groty włóczni lub oszczepów, sprzączkę do pasa albo zapinkę do płaszcza.
Podobne pochówki odkrywano już w okolicach Mołożowa i Szychowic w gminie Mircze, Obrowca w gminie Hrubieszów, a także na terenie samego Hrubieszowa.
Historia niezwykłego znaleziska może jednak mieć jeszcze ciąg dalszy. Muzealnicy apelują do osoby, która nieświadomie oddała na złom żelazny przedmiot, o kontakt.
Być może wśród złomu znajduje się więcej elementów tego samego, zniszczonego pochówku. Jeśli ktoś rozpoznaje zabytek lub wie, skąd mógł trafić na złomowisko, muzeum prosi o kontakt.

Komentarze