Cicha degradacja na wysokościach
Z końcem lipca sfinalizowano kluczowy etap prac konserwatorskich i restauratorskich przy fasadzie kościoła pw. Wniebowzięcia NMP w Uchaniach. Działania objęły przede wszystkim najwyższe partie elewacji frontowej, w tym szczyt budynku położony w sąsiedztwie obróbek blacharskich.
Niszczycielska siła wody opadowej przez lata prowadziła do powolnego wypłukiwania masy tynkarskiej, pęknięć oraz groźnych odspojeń. Z poziomu ziemi uszkodzenia pozostawały niemal niezauważalne ze względu na pokaźne gabaryty świątyni. Odrywające się fragmenty zaprawy tworzyły jednak realne zagrożenie dla ludzi i przyspieszały degradację zabytkowego kościoła.
Specjaliści przeprowadzając precyzyjne prace restauratorskie skuli odspojone i niestabilne partie tynku, a następnie wzmocnili odkrytą konstrukcję specjalistycznymi preparatami. Odtworzono także ubytki, dopasowując je do oryginalnych profili architektonicznych. Po przeprowadzeniu tych zabiegów, kolejnym krokiem było scalenie kolorystyczne, tak by nowe elementy idealnie komponowały się z zabytkową elewacją.

Świątynia, która przetrwała tatarskie pożogi
Kościół w Uchaniach kryje w sobie niezwykłą historię. Najstarszą częścią obiektu jest prezbiterium, pamiętające pierwotną, gotycką świątynię wzniesioną po 1470 roku. Po niszczycielskim najjeździe Tatarów z 1549 roku budowlę podnieśli z ruin i rozbudowali nowi właściciele – ród Uchańskich.
Obecny kształt nadano jej w pierwszej połowie XVII wieku. Z inicjatywy Mikołaja i Jana Daniłowiczów przebudowy dokonał murator Jan Wolff, tworząc czołowe dzieło tzw. renesansu lubelskiego. Kościół zachwyca specyficzną sylwetką z dwiema sześciokątnymi kaplicami oraz parą charakterystycznych wieżyczek przy fasadzie, określanych mianem „oślich uszu”.
We wnętrzu świątyni skrywają się kolejne skarby polskiej sztuki sakralnej – dwa rzeźbione, piętrowe nagrobki rodziny Uchańskich, przypisywane wybitnemu włoskiemu architektowi i rzeźbiarzowi Santi Gucciemu. Drobiazgowa odnowa zewnętrznych detali gwarantuje, że ten wyjątkowy zabytek zachowa swój blask na kolejne dekady.

Komentarze