Zeljko Kopić, trener Wieczystej
– Gratulacje dla Avii, bo zasłużyła na zwycięstwo. Nasz występ nie był taki jak powinien. Nie weszliśmy dobrze w mecz, nie byliśmy stabilni w obronie. To nie stało się po raz pierwszy. To trwa, my to analizujemy, ale ciągle się powtarza. Musimy ciężko pracować, także nad mentalnością i duchem drużyny.
Wojciech Szacoń, trener Avii
– Jesteśmy po trzech porażkach w lidze i przed meczem miałem fajną rozmowę z jednym z zawodników. Trzy przegrane to nie jest kryzys, tylko w Świdniku przyzwyczailiśmy się do tego, że wygrywaliśmy ostatnio wszystko. Zmierzam do tego, że ten mecz był nam potrzebny. O ile nie wątpiłem, tylko miałem obawy, czy uda nam się wygrać ze względu na jakość Wieczystej, o tyle cieszę się, że tak ten mecz się ułożył. Potrzebowaliśmy takiego spotkania, które zbuduje pewną inną tożsamość tej drużyny. Byliśmy postrzegani jako rewelacja Pucharu Polski w poprzednim sezonie, jako drużyna, która ma fenomenalną serię i robi awans. Wiecznie kogoś zaskakiwaliśmy, a teraz potrzebujemy zbudować nową. W każdym meczu musimy udowadniać naszym kibicom i sobie, że jesteśmy w stanie funkcjonować na drugoligowym poziomie.
– Mecz z Wieczystą pokazał, że jeśli zespół jest skonsolidowany, to ma na tyle jakości piłkarskiej, że nie ma przed nami limitów jeśli chodzi o drugą ligę. Nie chce rzucać tutaj wielkich słów, ale wprowadzić trochę spokoju w nasze poczynania. Stać nas na to by wygrywać.
– Mieliśmy małą próbę jeśli chodzi o analizę zespołu Wieczystej, bo za kadencji nowego trenera nasz rywal rozegrał tylko jeden mecz w ekstraklasie. Dlatego w dużej mierze skupiliśmy się na analizie indywidualnej zawodników Wieczystej. Szukaliśmy wskazówek dla naszych zawodników. Jedną z nich było to, że reakcja Wieczystej na stratę piłki nie jest fenomenalna i rywale mają tendencję do „opadania” w kierunku światła własnej bramki, a nie do reakcji w przód. Dużo rozmawialiśmy o tym, żeby być odważnym w odbiorze piłki, zdobywać przestrzeń przede wszystkim prowadzeniem i że łatwiej nam będzie ją zdobyć między formacjami niż grać za plecy. W pierwszej połowie byłem nieco zły, bo w wielu momentach byliśmy zbyt „elektryczni” będąc przy piłce. Jednak z perspektywy meczu nie to było kluczowe. Najważniejsze było to jak funkcjonowaliśmy w niskim bloku. Jesteśmy zespołem, który zawsze chce odbierać piłkę wysoko, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeżeli przyjeżdża przeciwnik z taką jakością to naturalne jest, że będziemy stać w niskim bloku. To był klucz do sukcesu.
– W przerwie skorygowaliśmy sobie kilka rzeczy i nie obyłoby się to bez zaangażowania, dobrej jakości pojedynków w obronie i pełnej koncentracji przez pełne 90 minut. Zabrzmi to abstrakcyjnie, ale ten wynik mógł być wyższy, bo mieliśmy swoje sytuacje. Z rzeczy o których chcę jeszcze wspomnieć są zmiany w składzie. Do bramki wskoczył Łukasz Jakubowski, a do obrony Rafał Kursa. Bardzo mnie cieszy, że obaj udowadniają mi, że być może popełniłem błędy do tej pory. Po to mamy szeroką kadrę, by właśnie tak to funkcjonowało.
– Nie mogę jednak być w stu procentach szczęśliwy po tym spotkaniu. Szkoda mi Michała Zubera, który opuścił boisko z kontuzją, wydaje się że poważną, ale mam nadzieję, że badania wskażą, że nie jest aż tak źle jak nam się wydaje. Michał to osoba, która w trudniejszym momencie dźwigała ten ciężar i była ważną postacią w naszej szatni. Widać, że bardzo mu zależy. Złapał dobrą formę, strzelił pierwszą bramkę i niestety teraz dopadł go gorszy moment. Dlatego to zwycięstwo trzeba zadedykować właśnie „Zubiemu”, który wskrzesił nasz zespół w trudnym momencie. Pozostałym zawodnikom należą się gratulacje, a naszym kibicom podziękowania. Oni przez trzy ostatnie spotkania musieli wspólnie z nami przełykać gorycz porażki. Myślę, że tym meczem znów nieco wypromowaliśmy Avię Świdnik, bo myślę, że o tym wyniku będzie głośno i mam nadzieję, że na nasz stadion będzie przychodzić coraz więcej ludzi.

Komentarze