Na temat sytuacji w Motorze wypowiedział się ostatnio Rafał Gikiewicz. Były bramkarz niemieckiego Augsburga, Widzewa czy Jagiellonii Białystok przyznał na antenie Kanału Sportowego, że posada trenera żółto-biało-niebieskich jest zagrożona.
– Krzesło trenera Mariusza Misiury się trzęsie. Po ostatniej porażce jedna noga jest już ułamana – mówił Gikiewicz podczas występu w Kanale Sportowym.
W środę do medialnych spekulacji odniósł się szkoleniowiec ekipy z Lublina.
– Jest we mnie dużo spokoju, bo mam wokół siebie dobrych, pracowitych i mądrych ludzi. Jeżeli jednak pan Jakubas uzna, że przez Mariusza Misiurę projekt nie idzie w dobrą stronę, to może zrobić co chce – wyjaśnia opiekun Motoru.
Przypomniał również, jak radził sobie w poprzednich klubach i co wówczas mówiło się na jego temat.
– Od momentu powrotu do Polski, kiedy objąłem Znicza Pruszków, wszyscy mówili, żebym nie rozpakowywał torby, bo w Zniczu się zmienia trenera trzy-cztery razy. Ja poprowadziłem drużynę w ponad 100 spotkaniach. Jak przychodziłem to byliśmy na piętnastym miejscu w drugiej lidze. A jak odchodziłem, to był środek tabeli w i pierwszej lidze. W sezonie, w którym awansował Znicz i Motor, w pierwszej kolejce przegraliśmy z Siarką na wyjeździe 0:4. Jak mówiłem, że z tej drużyny będzie chleb i w nią wierzę, to wszyscy się ze mnie śmiali. My awansowaliśmy bezpośrednio, a jeżeli się nie mylę, to Siarka spadła – przypomina szkoleniowiec
A jak było w Wiśle Płock?
– Spadek, brak baraży w pierwszej lidze, narracja ta sama, że dużo trenerów doświadczonych się przewinęło, im się nie udało, tobie też się nie uda. A my dwie kolejki przed końcem walczyliśmy o europejskie puchary. W takim momencie odszedłem. W Motorze mamy zamiar stworzyć coś dużego. Te porażki i to co się mówi, na mnie to już nie działa. Mam dużą wiarę w siebie i ludzi z którymi pracuję, tak samo w drużynę. Tego nie zmieni jedna czy druga porażka. Nie słyszałem tych słów na swój temat, ale je zapamiętam. Chętnie za jakiś czas spojrzę w oczy jednej czy drugiej osobie, która w tych trudnych momentach nie dawała wsparcia – dodaje opiekun Motoru.
Apel w sprawie Adriana Siemieńca
Przy okazji trener Misiura zaapelował również o spokój w sprawie Adriana Siemieńca. Przypomnijmy, że trener zespołu z Białegostoku na finiszu poprzednich rozgrywek, przed meczem z GKS Katowice kontaktował się z sędzią.
– Chciałbym poprosić o zaprzestanie dalszej krytyki trenera. Po 29 meczach miałem punkt straty do Jagi i otwartą drogę do pucharów. Grałem z Adrianem spotkanie, które było prowadzone bardzo dobrze. Nie było odczuć, że mogło być coś nie tak. Nie szukajmy jakiegoś biczowania trenera. Zrobił tak dużo dobrego dla polskiej piłki, dużo punktów do rankingu. To młody trener, który wprowadził dużą świeżość. Musimy zrobić wszystko, żeby mu pomóc, może to przyszły selekcjoner? Trener się wypowiedział, przyznał, przeprosił i zamknijmy temat. Nie wracajmy do tego, zróbmy wszystko, żeby dalej Adrian mógł się rozwijać. Nie róbmy igrzysk śmierci, żeby jakaś głowa musiała polecieć. Czasami brakuje chłodnej oceny danej sytuacji, a my dajmy wszystkim spokojnie popracować. Wierzę, że będzie dobrze w Jagiellonii i u nas – przekonuje Mariusz Misiura.

Komentarze