Mateusz Matyszkowicz od niedawna pełni funkcję dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Wcześniej przez lata związany był z Telewizją Polską. Zarządzał w niej TVP Kultura i TVP1. Aż wreszcie został prezesem TVP. W grudniu 2023 roku, po utracie władzy w kraju przez Prawo i Sprawiedliwość, ze stanowiska odwołał go nowy minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz z Koalicji Obywatelskiej. Środowiska związane z PiS zarzucały mu, że władzę w TVP oddał „bez walki”.
Reporter Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” ujawnił, że Mateusz Matyszkowicz w 2025 roku zeznawał w śledztwie dotyczącym możliwych nadużyć finansowych w TVP za czasów Jacka Kurskiego.
Matyszkowicz o „mafii” i „układzie”
Sprawa dotyczy współpracy Telewizji Polskiej z firmą World Media, należącą do Roberta Klatta, muzyka disco polo. Spółka organizowała koncerty i wydarzenia rozrywkowe, do których prawa kupowała TVP. 55 takich wydarzeń, jak twierdzą obecne władze TVP i podaje „Gazeta Wyborcza”, mogło zostać przepłaconych nawet o 50 milionów złotych. Wśród nich znalazł się kontrowersyjny koncert „Cud życia” w wykonaniu słynnego włoskiego śpiewaka Andrei Bocellego, który kosztował blisko 4,5 miliona złotych. Postępowanie obejmuje również umowy TVP z Polsatem dotyczące praw sportowych.
Matyszkowicz, który we wrześniu 2022 roku zastąpił Kurskiego na stanowisku prezesa TVP, zaczął sprawdzać współprace z World Media. W „GW” czytamy, że zlecił audyt, a następnie polecił wygaszenie umów z firmą Klatta. W prokuraturze obecny dyrektor Teatru Osterwy miał zeznać, że zewnętrzny producent miał w TVP uprzywilejowaną pozycję i przy rozliczaniu kontraktów naginano lub pomijano obowiązujące procedury. Matyszkowicz podejrzewał ponoć, że informacje o jego decyzjach wyciekają ze spółki i o swoich obawach osobiście poinformował Andrzeja Stróżnego, ówczesnego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Próbował także zainteresować sprawą Najwyższą Izbę Kontroli.
- Ja po ludzku błagałem szefa CBA, choć brzmi to może nieprofesjonalnie, o monitorowanie wrażliwych obszarów TVP, bo miałem subiektywne uczucie, że jestem otoczony przez układ, z którym samodzielnie nie wygram. Czułem się bezradny, jak w potrzasku, subiektywnie miałem poczucie otoczenia przez mafię, albowiem ani moje działania w CBA ani w NIK nie przyniosły rezultatów - miał zeznać na prokuraturze Mateusz Matyszkowicz w listopadzie 2025 roku, cytowany przez redaktora Czuchnowskiego w artykule „Ostatni prezes TVPiS o układzie w telewizji: Czułem się otoczony przez mafię”.

Kurski o „zdradzie” i „złamanym człowieku”
Na te informacje błyskawicznie zareagował Jacek Kurski, który przekazał swoje stanowisko za pośrednictwem Kanału TAK!, założonego przez prawicowych publicystów Marcina Tulickiego, Michała Adamczyka i Michała Karnowskiego.
- Mateusz Matyszkowicz do odium zdrajcy postanowił dorzucić jeszcze zrobienie z siebie, excusez-moi du mot, idioty. Oto po siedmiu latach pracy wyłącznie na stanowiskach kierowniczych, od dyrektora TVP Kultura i TVP1, przez wicedyrektora Biura Programowego, po wiceprezesa, a w końcu prezesa - odkrywa on, że jako prezes „zastał układ” i że otaczała go „mafia”. To nie sen wariata, wariaci są z natury rzeczy niewinni. To brednie słabego, złamanego człowieka, który zdradził swój obóz i brnie w tej zdradzie do samego dna - napisał Kurski.
60-letni polityk stanowczo odrzucił zarzuty dotyczące nieprawidłowości finansowych w TVP. Przekonuje, że wszystkie istotne umowy z zewnętrznymi producentami, w tym z World Media, przechodziły wielostopniową kontrolę i były zatwierdzane jednomyślnie przez zarząd. Podkreśla, że Mateusz Matyszkowicz, który w latach 2019-2022 zasiadał w zarządzie telewizji, nigdy nie zgłaszał zastrzeżeń do podejmowanych uchwał.
Kurski twierdzi, że Matyszkowicz nie przedstawił żadnych dowodów na przestępstwa, a jego podejrzenia nie znalazły potwierdzenia w działaniach służb. Kurski broni również kosztującego blisko 4,5 miliona złotych koncertu Andrei Bocellego „Cud życia”, wskazując na wysokie koszty produkcji, udział światowej sławy artysty i oglądalność przekraczającą 4 miliony widzów. Przypomnijmy, że „Cud życia” to koncert, podczas którego prowadzący Tomasz Kammel publicznie nawiązał do oczekujących narodzin dziecka Jacka i Joanny Kurskich, a jego słowa wywołały falę kpin i oskarżeń o podlizywanie się ówczesnemu prezesowi TVP.
- Matyszkowicz majaczy o układzie, w którego epicentrum przesiedział siedem lat, by, jak sądzę, zagłuszyć wyrzuty sumienia zdrajcy. To on potajemnie sprowadził do TVP Zemłę i Syguta, by podpisać z nimi protokół przejęcia TVP, czyli akt kapitulacji. Przeszkodzili mu w tym posłowie PiS, którzy przyłapali go na gorącym uczynku. Chwilę później dopuścił do bezprawnego wyłączenia TVP Info, TVP3 i sygnału internetowego, działając przeciw Polsce i obozowi, który dał mu wszystko. Za tę zdradę sowicie mu zapłacono: gdy menedżerów z czasów PiS ciągano po prokuraturach, on sam otrzymał absolutorium, a w 2025 roku prawie ćwierć miliona złotych netto wynagrodzenia zmiennego. Dostał też odprawę i przez długi czas korzystał z luksusowego mieszkania TVP na Mokotowie, pozostając w życiowej symbiozie i komitywie z ludźmi Koalicji 13 Grudnia, w tym z Sygutem. Zdrajca, który ułożył się z ludźmi Tuska, oddał TVP bez walki i uciekł z Woronicza, zamiast bronić się tam razem z ludźmi PiS, dziś wylazł z nory i obszczekuje tych, którzy odbudowali siłę Telewizji i przywrócili ją Polakom. Tę Telewizję, którą on sprzedał za garść nędznych srebrników - przekazał Jacek Kurski, cytowany przez Michała Karnowskiego z Kanału TAK!.
Dyrektor Osterwy do powstałej wrzawy odniósł się w wiadomości przesłanej dziennikarzom wPolityce.pl.
- W związku z tekstem Wojciecha Czuchnowskiego opublikowanym dziś na portalu wyborcza.pl oraz odpowiedzią Jacka Kurskiego na ten tekst, oświadczam, że nie zgadzam się na wykorzystywanie mojej osoby do ataku na idee i środowisko, z którymi zawsze się utożsamiałem - napisał Matyszkowicz.

Komentarze