Korona II grała, Chełmianka strzelała
Kucharczyk praktycznie całą dotychczasową przygodę z piłką spędził w Koronie. W poprzednim sezonie strzelił dla rezerw ekstraklasowicza sześć goli. W lecie przeniósł się jednak do Chełma. Do tej pory, w 13 meczach uzbierał jedną asystę. W sobotę, akurat w starciu ze swoim byłym klubem zaliczył premierowe trafienia w nowych barwach.
Od pierwszego gwizdka biało-zieloni byli jednak w opałach. Nie mogli sobie poradzić z wysokim pressingiem i agresją rywali. Szybko tracili piłkę, nie potrafili też sklecić żadnej akcji ofensywnej. Co innego ekipa z Kielc. Tak naprawdę w pierwszej połowie przyjezdni wypracowali sobie cztery-pięć dogodnych okazji. Gdyby było 0:1 lub 0:2 po 45 minutach, to pewnie nikt nie miałby wielkich pretensji.
Tymczasem było 2:0, ale dla Chełmianki. Wbrew temu, co działo się na boisku po akcji Maksymiliana Banaszewskiego, w 38 minucie wynik otworzył Kucharczyk. Za chwilę Korona II zmarnowała szansę na wyrównanie, a na dodatek popełniła błąd pod swoją bramką. Efekt? Kucharczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców i mimo delikatnie pisząc, kiepskiego występu, drużyna Ireneusza Pietrzykowskiego miała swój wynik.
Bohater Adam Wilk
Po przerwie gra była już bardziej wyrównana, biało-zieloni mieli więcej do powiedzenia i mogli szybko zamknąć spotkanie. Paweł Tomczyk zamiast do siatki, przymierzył jednak w słupek. Goście też byli groźni, ale ponownie zawiedli pod bramką Adama Wilka, któremu koledzy wiszą duże piwo. W sobotę bramkarz był dla drużyny rywali przeszkodą nie do przejścia.
– W przerwie powiedziałem chłopakom w szatni, że to szczęście od Boga i Adam Wilk, że nie przegrywaliśmy. Naprawdę przeciwnik wypracował sobie sporo świetnych sytuacji, ale Adam nie dał się pokonać. Podeszli do nas wysoko i odbierali nam piłkę. My nie potrafiliśmy się przy niej utrzymać. Jak to jednak w tym sporcie bywa, jedna akcja i prowadziliśmy 1:0. Potem błąd i mamy dwie bramki zaliczki. Po przerwie spisaliśmy się lepiej i cieszymy się z punktów – mówi Ireneusz Pietrzykowski.
Szkoleniowiec przyznaje też, że rywal wcale nie zaskoczył jego zespołu.
– Wiedzieliśmy, jak będą grali. Mają młody zespół, sporo biegają i są bardzo agresywni. Grają dużo jeden na jednego. My się tego spodziewaliśmy, ale problem był taki, że kompletnie nie mogliśmy sobie z tym poradzić. W przerwie mówiliśmy, że trzeba inaczej funkcjonować w doskoku, więcej walczyć i dać więcej, jeżeli chodzi o cechy wolicjonalne. Na tej bazie nas ogrywali, ale druga połowa była już lepsza w naszym wykonaniu – tłumaczy opiekun klubu z Chełma.
Obok bramkarza gospodarzy, drugim bohaterem był na pewno autor obu goli.
– Dla mnie to był szczególny i wyjątkowy mecz, bo grałem z byłymi kolegami. Wiedzieliśmy, że mimo że przyjechał do nas rywal z dołu tabeli, to chłopaki nie odstawią nogi, wyjdą wysokim pressingiem. Tak się stało, ale na szczęście wygraliśmy 2:0 po dwóch moich bramkach. Nie tylko ja byłem bohaterem, to praca całej drużyny. Nie mogłem się doczekać gola, dlatego jestem dumny, że udało się ustrzelić dublet – cieszy się Kacper Kucharczyk na klubowym portalu Chełmianki.
Chełmianka – Korona II Kielce 2:0 (2:0)
Bramki: Kucharczyk (38, 41).
Chełmianka: Wilk – P. Cichocki, M. Cichocki, Koncewicz-Żyłka, Kuzdra (63 Maszkowski), Bahonko (27 Okoniewski), Krawczun (63 Abate), Kucharczyk (75 Koziej), Banaszewski, Tomczyk (63 Urban), Wójcicki.


Komentarze