I chociaż pierwsza połowa nie wskazywała na wysoki triumf, to jednak można było po jej zakończeniu być pełnym obaw. 35:30 dla King było wynikiem i tak korzystnym dla „czerwono-czarnych”.
Niestety, ale po zmianie stron wyglądało to już znacznie gorzej. Kluczowy był początek trzeciej kwarty, kiedy King zdobył 11 pkt z rzędu i na tablicy wyników pojawił się rezultat 46:30. To zdeterminowało boiskowe wydarzenia w dalszej części spotkania. PGE Start próbował gonić przeciwników, ale wszystkie działania były bardzo chaotyczne. W drużynie brakowało wyraźnego lidera, który pociągnąłby zespół w trudnym momencie. Nic więc dziwnego, że przewaga Szczecinian utrzymywała się w dwucyfrowych rozmiarach. King ostatecznie wygrał 70:54.
W ekipie PGE Start wyróżnił się Matthias Tass. Estończyk zdobył 10 pkt i zebrał 6 piłek. Nieźle spisał się także Lucas Williamson. Amerykanin również zdobył 10 pkt, chociaż jego skuteczność może pozostawiać trochę do życzenia – trafił tylko 4 z 12 rzutów. Notę podwyższa mu aż 8 zebranych piłek. Niekwestionowanym bohaterem sobotniego meczu był jednak Zahir Porter, który skompletował double-double. Złożyło się na nie 25 pkt i 10 zbiórek.
King Szczecin – PGE Start Lublin 70:54 (14:14, 21:16, 15:9, 20:15)
King: Porter 25 (3x3), Witliński 9, Gielo 7 (1x3), Żołnierewicz 6, Sehnal 2 oraz Reynolds 7, McCaffery 6 (2x3), Chassang 4, Kostrzewski 4, A. Majcherek 0, Ucieszyński 0.
PGE Start: Lottie 13, Williamson 10 (2x3), Tass 10 (1x3), Put 6, Joesaar 0 oraz Miśka 5, Ramey 4, B. Pelczar 4 (1x3), Siergiej 2, Kowalski 0, Ciechociński 0.
Sędziowali: Kowalewski, Andrzejewski i Marek.

Komentarze