Świat polityki i oświaty zna wiele przypadków awansów, miękkich lądowań i spektakularnych upadków. Sprawa byłej szefowej chełmskiej „Ósemki” łączy w sobie wszystkie te elementy, tworząc historię, w której rzetelne informowanie opinii publicznej zderza się z murem milczenia ze strony urzędników i dyrekcji.
Szafa z gotówką i konto osobiste
Sprawę głośnych nieprawidłowości jako pierwszy ujawnił Super Tydzień Chełmski. To na łamach tego tygodnika ujawniono skandaliczne kulisy akcji charytatywnej „Gramy dla Marysi” z listopada 2025 roku. Ponad 18 tysięcy złotych, przeznaczone na leczenie chorej dziewczynki, zamiast od razu trafić na konto fundacji, przez ponad siedem miesięcy przeleżało w metalowej szafie na terenie szkoły. Co więcej, zaświadczenie wydane przez ówczesną dyrektor o rzekomym przekazaniu środków mijało się z prawdą. Pieniądze wpłacono dopiero pod koniec czerwca 2026 roku, gdy sprawą zainteresowali się kontrolerzy.
To nie był odosobniony przypadek. Kolejna kontrola miejska wykazała, że darowizna w wysokości 2400 dolarów przeznaczona dla szkoły trafiła bezpośrednio na prywatny rachunek bankowy dyrektorki. Urzędnicy nie pozostawili na tym procederze suchej nitki, określając go jako działanie rażąco odbiegające od zasad gospodarowania środkami publicznymi. Sprawa trafiła do organów ścigania.
Miękkie lądowanie w „Trójce”
Szykujący się kryzys wchodził w fazę kulminacyjną. 6 sierpnia 2026 roku dyrektorka złożyła rezygnację, a prezydent Jakub Banaszek przyjął ją ze skutkiem na koniec miesiąca. Dymisja ze stanowiska kierowniczego nie oznaczała jednak pożegnania z chełmskim systemem edukacji.
Już 1 września była szefowa SP nr 8 została zatrudniona w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 3 z Oddziałami Integracyjnymi. O jej przeniesienie – na podstawie art. 18 ust. 1 Karty Nauczyciela – zawnioskowała dyrektorka ZSP nr 3, Jolanta Konopko. Pretekstem był wakat: tuż przed rozpoczęciem roku z pracy zrezygnował jeden z tamtejszych polonistów. Była dyrektor, posiadająca magisterium z filologii polskiej, idealnie wpisała się w potrzeby kadrowe.
Etat jest, nauczyciela brak
Choć formalnie obsadziła etat polonisty, uczniowie nie zobaczyli jej w klasach. Nauczycielka od początku września przebywa na usprawiedliwionej nieobecności w pracy.
Dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 3 potwierdziła, że przydzielone jej godziny prowadzą inni nauczyciele w formie stałych zastępstw na czas nieobecności. Ze względu na ochronę danych osobowych Urząd Miasta nie komentuje przyczyn absencji ani terminu powrotu pedagog do pracy, podkreślając jednocześnie, że zatrudnienie nastąpiło przed rozpoczęciem roku i nie miało związku z późniejszym zwolnieniem.
Pytania bez odpowiedzi
Sytuacja, w której szkoła musi organizować zastępstwa za nieobecnego nauczyciela, jest standardową procedurą. Schody zaczynają się jednak tam, gdzie kończy się jawność. Redakcja Super Tygodnia Chełmskiego próbowała ustalić szczegóły finansowe i organizacyjne tej roszady: liczbę przydzielonych godzin, ilu pedagogów faktycznie zastępuje nauczycielkę oraz czy generuje to dodatkowe koszty z budżetu placówki w okresie od 1 września do 20 października.
Spotkało się to z murem milczenia. Zarówno Urząd Miasta Chełm, jak i dyrekcja ZSP nr 3 nie udzielili szczegółowych odpowiedzi na pytania o finanse i liczbę godzin zastępstw. Urząd odesłał dziennikarzy do dyrekcji szkoły, a szefowa placówki, choć potwierdziła fakt stałych zastępstw, nie podała ani liczby zastępujących nauczycieli, ani kwoty ewentualnych dodatkowych wydatków.


Komentarze