Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Maksymalna podwyżka dla lubartowskiego starosty. Więcej się nie dało

Szpital w finansowym kryzysie, ale dla urzędników z pałacu pieniądze się znalazły. Jan Sławecki, starosta powiatu lubartowskiego (PiS) niedawno otrzymał kolejną podwyżkę. Radni więcej przyznać już nie mogli. Dali tyle, na ile pozwoliły przepisy. Z wyrównaniem od stycznia.
Maksymalna podwyżka dla lubartowskiego starosty. Więcej się nie dało
Jan Sławecki z powiatu lubartowskiego to obecnie jeden z najlepiej opłacanych starostów w Polsce

Źródło: powiat lubartowski/archiwum

W województwie lubelskim są tacy starostowie, którzy dość drobiazgowo podchodzą do wysokości swojego wynagrodzenia skrupulatnie pilnując, by w każdym miesiącu na ich konto wpływała maksymalna suma, na jaką pozwala polskie prawo. Oczywiście formalnie samodzielnie przyznać podwyżki sobie nie mogą - tradycyjnie robią za nich radni. Jednym z takich starostów jest urzędujący w lubartowskim Pałacu Sanguszków Jan Sławecki z Prawa i Sprawiedliwości.

Podwyżka z premią

Pod koniec września, na wniosek przewodniczącego Rady Powiatu Lubartowskiego, Andrzeja Kardasza (PiS), samorządowcom przedłożono projekt podwyżki dla starosty. Podobnie jak poprzedni, z października zeszłego roku, jego wysokość to zestaw maksymalnych stawek, na jakie starostom zarządzającym powiatami od 60 do 120 tys. mieszkańców pozwala prawo. 

Wygląda więc na to, że gdy tylko pojawia się nowe rozporządzenie rady ministrów, lubartowski starosta dostaje aktualizację wysokości swoich poborów. Nawet wtedy, jeśli różnica wynosi raptem kilkaset złotych. Żadna złotówka nie może "przepaść". Przeciwnie - kolejne podwyżki przyznawane są z wyraźnym wyrównaniem wstecz. 

Przykładowo ta poprzednia, sprzed roku, mimo przyjęcia jej w październiku, zaczęła obowiązywać z mocą od lipca. A to oznaczało przyjemną "premię" w postaci czteromiesięcznego wyrównania. W tym roku jest jeszcze przyjemniej, bo w projekcie uchwały wpisano datę "mocy" od 1 stycznia, wyrównanie było więc dziewięciomiesięczne. 

Bez dyskusji

I co dość znamienne, mimo tego, że na przygotowanie uchwały, urzędnicy mieli dużo czasu, to jednak z jakiegoś tajemniczego powodu przewodniczący rady powiatu zdecydował o tym, by nie wpisywać tego punktu do porządku obrad wrześniowej sesji. Tym samym uniknięto dyskusji na komisjach i lekko obniżono potencjalne zainteresowanie tą sprawą opinii publicznej, która nie zawsze ma przecież czas na śledzenie transmisji z sesji. 

Na ten oczywisty brak transparentności już podczas obrad zwrócił uwagę radny Jakub Wróblewski, który próbował dopytać Andrzeja Kardasza o powody takiego niedopatrzenia. Satysfakcjonującej odpowiedzi nie otrzymał. 

Bo inni też dostali

- Lepiej późno, niż wcale - odparł przewodniczący, tłumacząc sam powód podwyżki wyższymi kosztami życia oraz przyznaniem podwyżek wszystkim pracownikom lubartowskiego starostwa, średnio o 5 proc. licząc rok do roku. - Gdybyśmy staroście podwyżki nie przyznali to wyglądałoby tak, jakby to był najgorszy z pracowników tego urzędu - argumentował wnioskodawca. I jak dodał, to nie on osobiście o tym decyduje, a cała rada. I rada wniosek poparła. Za uchwałą opowiedziało się 15 radnych, przy 3 wstrzymujących się. Nikt nie był przeciw. 

Trzy procent

Zgodnie z treścią tej uchwały starosta Jan Sławecki co miesiąc (z wyrównaniem od stycznia) otrzymuje od tej pory 21 808 zł brutto, czyli tradycyjnie już ustawowe maksimum. Na tę sumę składa się wynagrodzenie zasadnicze - 11 280 zł (wzrost z 10 950 zł), dodatek funkcyjny - 3 760 zł (wzrost z 3650 zł), specjalny - 4512 zł (wzrost z 4380 zł) oraz stażowy - 2256 zł (wzrost z 2190 zł). Dotychczas zarobki wynosiły łącznie 21 170 zł, a więc ok. 3 proc. mniej. 

Wysokiej klasy menedżerowie

Warto wspomnieć o tym, że podwyżki otrzymali również pozostali członkowie zarządu powiatu lubartowskiego. Jak wysokie - tego nie wiemy. W skład zarządu wchodzą: Jan Sławecki (PiS), Fryderyk Puła (PSL), Sebastian Wysok (PiS), Ryszard Wójcik (PiS) i Lucjan Mileszczyk (PiS). Ich średnie, roczne wynagrodzenie wynosi około 200 tys. zł. W 2025 roku praca w pałacu staroście Sławeckiemu pozwoliła zarobić ponad 287 tys. zł, ale już zwykły członek zarządu, jak Wysok, musiał zadowolić się sumą 197 tysięcy. Jeszcze mniej, bo ok. 130 tys. zł otrzymał w całym roku Mileszczyk. Łącznie cała piątka kosztuje podatnika blisko milion złotych. 

Więcej niż w puławskim

Czy to dużo? Dochody bieżące powiatu lubartowskiego na 2026 roku zaplanowano w kwocie niecałych 169 mln zł. Dla porównania powiat puławski w tym samym czasie zaplanował dochody bieżace w kwocie 233 mln zł. To jest o prawie 40 proc. więcej. W puławskim mieszka 105 tys. obywateli, w lubartowskim - niecałe 83 tysiące. 

Ale starosta puławska, Teresa Gutowska (Koalicja Obywatelska), maksymalnych stawek od rady nie dostała. Zarabia niewiele mniej, bo 21 056 zł zł brutto, z tym że uchwała o jej podwyżce wyszła w życie po prostu od następnego miesiąca, czyli października. Okazuje się również, że do zarządzania tym znacznie bogatszym powiatem (gdzie szpitalowi nie grozi upadłość) wystarcza zarząd czteroosobowy. A to oznacza kilkaset tysięcy złotych oszczędności w skali roku. W powiecie lubartowskim takimi drobnymi nikt się widocznie nie przejmuje. Najważniejsze, że jest prawie i sprawiedliwie.


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama