Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jako strażnik i nie strażnik

Wczoraj policja potwierdziła naszą informację, że pijany strażnik miejski z Lublina spowodował kolizję na ul. Weteranów. W wydychanym powietrzu miał ponad 2 promile alkoholu. Do zdarzenia doszło 13 grudnia. Przez cały czas normalnie pracuje. Komendant Straży Miejskiej o całej sprawie dowiedział się od reportera Dziennika. – Dotychczas nie otrzymałem oficjalnego pisma z policji w tej sprawie – wyjaśnia Ireneusz Hajczuk, komendant Straży Miejskiej w Lublinie. – Tylko na tej podstawie mogę wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje. Na razie nie mam ku temu podstaw. Pijany funkcjonariusz feralnego dnia spowodował kolizję prywatnym samochodem. Był po służbie. – W świetle prawa strażnik miejski jest po służbie traktowany jak każdy inny obywatel – twierdzi komendant Hajczuk. – W tym przypadku mówienie o pijanym strażniku jest nieporozumieniem. W chwili kolizji kierujący był zwykłym obywatelem. Przed kilkoma laty w Lublinie miał miejsce podobny przypadek. Strażnik po alkoholu został zatrzymany podczas rutynowej kontroli. Nie był na służbie. Konsekwencją było wyrzucenie z pracy. Policja nie ma obowiązku informowania przełożonych o popełnieniu takiego przestępstwa. Chyba że wpadnie żołnierz, funkcjonariusz Straży Granicznej, UOP i straży więziennej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama