Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Dostał kulę z ambony

100 tys. zł zadośćuczynienia i 2,5 tys. zł miesięcznej renty chce rodzina chłopca postrzelonego przez Marka R., myśliwego z Chodla, od samego myśliwego oraz towarzystwa ubezpieczeniowego. Wczoraj proces ruszył przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Postrzelony 18-letni Robert K. z trudem porusza się o kulach. – Jak tak patrzę na siebie, to wątpię czy będę mógł kiedyś samodzielnie żyć – mówił przed sądem. – Nawet szklanki wody nie mogę do ręki wziąć. W czerwcową niedzielę 1999 roku Robert szedł z kolegami na dyskotekę. Weszli na polanę z plantacją malin. Obok na myśliwskiej ambonie siedział Marek R., myśliwy koła łowieckiego Bażant i właściciel plantacji. Był pod wpływem alkoholu. Najpierw krzyknął spier... i wystrzelił w górę ze swojego sztucera. Zaraz potem znowu strzelił. Kula trafiła Roberta K. w brzuch. Myśliwy w sądzie twierdził, że broń wypaliła przypadkowo, gdy zaczął opuszczać ambonę. Latem ub. roku Marek R. został skazany na dwa i pół roku więzienia za nieostrożne obchodzenie się z bronią i ciężkie zranienie chłopca. Towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym myśliwy był ubezpieczony uważa, że odpowiedzialność finansową za postrzał ponosi tylko Marek R. i nie chce zapłacić poszkodowanemu chłopcu. Tymczasem prawnicy myśliwego chcieliby, żeby roszczenia wypłacił ubezpieczyciel.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama