Zwłoki 97-kobiety odkryła jej wnuczka w mieszkaniu przy ul. Młyńskiej w Kraśniku - dowiedzieliśmy się wczoraj. Przyszła do niej w odwiedziny. Drzwi były zamknięte na klucz. Staruszka leżała w łóżku. Nie dawała znaku życia. Wnuczka natychmiast powiadomiła policję. Przybyły na miejsce lekarz po wstępnych oględzinach nie stwierdził, żeby ktoś przyczynił się do śmierci starszej kobiety. Choć miała na głowie widoczne rany, lekarz uznał, że powstały one kilka dni wcześniej. Do makabrycznego odkrycia doszło 9 lutego. Dopiero sekcja zwłok przeprowadzona we wtorek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Lublinie wykazała, że staruszka została uduszona.
- Prowadzimy intensywne śledztwo - mówi Mirosław Węcławski, zastępca prokuratora rejonowego w Kraśniku. - Na razie nikomu nie postawiliśmy zarzutu.
Kobieta mieszkała w baraku. Znajduje się tam dziesięć mieszkań. Jednak przesłuchanie lokatorów nie wniosło niczego istotnego do śledztwa. (kris)
Reklama













Komentarze