Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sterroryzowali bank i odjechali z kasą

Czwórka uzbrojonych przestępców napadła wczoraj rano na bank w Gościeradowie. Uciekli czerwonym samochodem - prawdopodobnie fordem escortem.
Było kilka minut po godzinie ósmej, kiedy pod Bank Spółdzielczy podjechał czerwony samochód. Jako pierwsza zauważyła go księgowa. - Odruchowo spojrzałam w dół przez okno - mówi Jadwiga Szewc. - Z auta wysiadło dwóch mężczyzn w kominiarkach. Byłam pewna, że to napad. Księgowa natychmiast uruchomiła tzw. cichy alarm. W tym samym momencie sygnał o bandytach dotarł na policję. Tymczasem w banku rozgrywały się dramatyczne sceny. W sali znajdowało się około 20 klientów. Do środka wpadło dwóch napastników. Po chwili dołączył trzeci. Kobieta czekała w samochodzie. - Kiedy podałem kasjerce dowód osobisty usłyszałem krzyk. - To napad! Wszyscy na podłogę! Zauważyłem tylko dwóch mężczyzn w kominiarkach. Jeden z nich celował z karabinu. Bez namysłu rzuciłem się na podłogę - opowiada jeden z klientów banku. Ludzie wykonali polecenie bez sprzeciwu. Kiedy jeden z mężczyzn, który przypadkowo znalazł się w banku, podniósł lekko głowę otrzymał uderzenie kolbą w kark. - Leż, albo kulka! - krzyknął uzbrojony bandyta w kominiarce. Drugi przeskoczył przez ladę i zażądał od przerażonej kasjerki wydania pieniędzy. Wcześniej zrzucił na podłogę słuchawkę od telefonu. W kasie znajdowało się ponad 40 tys. złotych. Po zabraniu pieniędzy napastnicy uciekli. - Napad trwał może 3-4 minuty - opowiada Teresa Kamieniarz, dyrektor banku. - Wszyscy jeszcze jesteśmy w szoku. Bandyci przyjechali czerwonym samochodem - prawdopodobnie fordem escortem na kieleckich numerach rejestracyjnych. - Natychmiast zablokowaliśmy wszystkie drogi wyjazdowe w kierunku Kraśnika i Kielc - mówi st. asp. Krzysztof Latos, rzecznik prasowy KMP w Kraśniku. - Bandytom udało się jednak wymknąć. To pierwszy napad na gościeradowski bank. - Niedawno mówiłam, że u nas jest tak spokojnie - mówi dyrektorka banku. - Nigdy nie przypuszczałam, że bandyci pojawią się i u nas. Chyba dobrze się stało, że żadna z kasjerek nie uruchomiła głośnego alarmu. Kto wie, czy wtedy bandyci nie zaczęliby strzelać. W chwili zamknięcia numeru przestępcy pozostawali na wolności. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama