Łączymy się w bólu
Flagi narodowe opuszczone do połowy i pokryte kirem - tak wspominamy dziś ofiary poniedziałkowego tragicznego wypadku autokaru z polską pielgrzymką do Medjugorie. W całym województwie czwartek jest dniem żałoby.
- 03.07.2002 20:01
- Zwracam się do wszystkich organizatorów imprez artystycznych i rozrywkowych o zawieszenie ich na czas żałoby i liczę, że w obliczu tej tragedii uszanują moją prośbę - apeluje Andrzej Kurowski, wojewoda lubelski.
Z 19 osób, które zginęły w wypadku, aż 15 pochodziło z naszego regionu. Z sześcioosobowej rodziny Dziołaków przeżyli tylko trzej bracia: Karol, Wojtek i Jacek. Zginęli rodzice Danuta i Andrzej i 5-letnia Monika.
Chłopcy i ich siostra tworzyli kapelę ludową.
- Taka wesoła, bardzo chciała grać - wspomina Monikę jej nauczyciel muzyki Zdzisław Marczuk. - Mama kupiła jej plastikowe skrzypce, a ona tak dokazywała, że bracia nie mogli ćwiczyć.
Żałoba panuje także w Czemiernikach, w których już wczoraj na znak żałoby opuszczono flagi. Wśród zmarłych z tej gminy jest Alfreda Powałek, nauczycielka i matka czworga dzieci. - Najmłodsze ma 4 latka - mówi proboszcz Józef Chorębała. - O 18 odprawimy mszę świętą. Będzie pełny kościół.
Żałoba panuje także w Wisznicach. Wczoraj tablice szkół w tej miejscowości opasane zostały czernią. To dlatego, że do miejscowych szkół nie wróci już trojka pedagogów: Andrzej i Dorota Miąskiewiczowie i Jan Prudaczuk.
- Pan Andrzej i jego żona byli nauczycielami geografii - wspomina Anna Chomicz z Urzędu Gminy. - On pracował w gimnazjum. Podróżnik, organizował dla młodzieży ciekawe turystyczne wyprawy. Jego żona kształciła uczniów w liceum. Trzeci z nieżyjących pedagogów był matematykiem w liceum.
W Prowincji oo. Franciszkanów, skąd wyruszyła pielgrzymka, również trwa żałoba. - Wiele osób przychodzi tutaj pomodlić się - mówi o. Włodzimierz Machulak.
Reklama













Komentarze