Policjant śmiertelnie potrącił 19-latkę. Żona go kryła i zacierała ślady
Żona byłego policjanta, który śmiertelnie potrącił 19-letnia Kasię usłyszała prokuratorskie zarzuty. Śledczy dowiedli, że feralnego dnia jechała wraz z mężem, a później kryła go w śledztwie. Kobieta przyznała się do winy.
- 12.03.2014 09:30

Sprawa dotyczy tragicznego wypadku, do którego doszło 14-grudnia w podlubelskiej Wólce. Na przejściu dla pieszych zginęła wówczas 19-letnia Kasia. Potrącił ją były już policjant. Uciekł z miejsca wypadku i nie udzielił pomocy dziewczynie. 19-latka zmarła. Do tej pory Witold B. był jedynym podejrzanym w sprawie. Teraz prokuratura postawiła zarzuty jego 25-letniej żonie Monice.
- Nie udzieliła pomocy pokrzywdzonej, znajdującej się w wyniku potrącenia samochodem kierowanym przez jej męża Witolda B. , w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia - mówi Beata Syk - Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Po wypadku para pojechała do domu. Witold B. powiedział rodzicom, że potrącił sarnę. Tą samą wersję usłyszał mechanik ze Spiczyna, do którego policjant odstawił swój samochód. Po kilu dniach mundurowi zatrzymali Witolda B. Odnaleźli też jego samochód. Okazało się, że żona mężczyzny przez cały czas go kryła.
- Utrudniała postępowanie karne w sprawie wypadku - dodaje Syk - Jankowska. - Pomagała mężowi uniknąć odpowiedzialności za przestępstwo i w tym celu zacierała ślady, ułatwiając mu oddanie do warsztatu samochodu volkswagen passat
Monika B. przyznała się do wszystkich zarzutów. Złożyła wyjaśnienia, ale prokuratura nie ujawni ich treści zanim nie zostaną sprawdzone. Wobec kobiety zastosowano dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Odebrano jej również paszport. Monice B. grozi do 3 lat więzienia.
Reklama

Komentarze