Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dwudziestodwulatek z przeszłością

- Moim marzeniem jest stworzenie skansenu, w którym odtworzyłbym całą zagrodę chłopską - mówi Andrzej Józefaciuk, mieszkaniec Studzianki w gminie Łomazy. Do urzeczywistnienia tych planów brakuje mu tylko starych zabudowań gospodarskich i wiejskiej chaty, bo resztę, wraz ze stupięćdziesięcioletnim ulem, już ma.
Dwudziestodwulatek z przeszłością
Twórca prywatnego muzeum na tle niewielkiego fragmentu swoich zbiorów pokazuje nam stary topór
Od siedmiu lat kolekcjonuje wszelkiego rodzaju starocia. Zbiory osiągnęły ilość z ledwością mieszczącą się w dwóch zagospodarowanych przez niego garażach. - Największą moja chlubą spośród wszystkich zgromadzonych tu przedmiotów jest lodówka wyglądająca z zewnątrz jak komoda, a oziębiana lodem przeręblanym. To prawdopodobnie jeden z dwóch takich egzemplarzy, istniejących w naszym kraju -podkreśla Andrzej. Przez siedem lat zbierania wszystkiego co stare, wraz z powiększaniem się kolekcji, rosło zainteresowanie okolicznych szkół, niecodziennym hobby młodego studzianina. - Przyjmuję tu całe wycieczki, m.in. z Białej Podlaskiej, Janowa, a także z pobliskich wiosek. - wylicza Andrzej. Jego muzeum odwiedzili także goście z Francji. Dla młodych zwiedzających eksponaty tam zgromadzone stanowią prawdziwa atrakcję. Tym bardziej, że jak mówi właściciel, wszystkiego można dotknąć. Do studziańskiego muzeum zaglądają też coraz częściej prywatni zwiedzający, nie tylko z Polski. Często liczą na udany zakup, nierzadko oferując dość wysokie ceny. - Początkowo miałem rzeczywiście takie plany, że zbiorę trochę staroci, aby potem je sprzedać. Z czasem, gdy zbiory zaczęły rosnąć, zrozumiałem że to moja pasja. Z każdym z tych przedmiotów jestem emocjonalnie związany. O każdym mogę coś powiedzieć. Często musiałem się uczyć, bo czasem sam nie wiedziałem, co przyniosłem do domu - przyznaje Andrzej. Swoją wielką pasją młody muzealnik zaraził także najbliższych. Przede wszystkim ojca. To dzięki niemu Andrzej poznawał historię eksponatów, które były mu obce. - Tak jak początkowo tato był pesymistą i niechętnie zapatrywał się na mój pomysł, tak teraz jest jego wielkim entuzjastą - wyznaje właściciel mini muzeum. Panowie często wspólnie oprowadzają wycieczki, razem też snują plany dotyczące rozbudowy. Być może dzięki ich wielkiemu zaangażowaniu już niedługo Studzianka zasłynie, jako miejscowość posiadająca jeden z nielicznych skansenów na Podlasiu.•

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama