Zasady wywozu odpadów w Lublinie. Przedsiębiorcy inaczej niż mieszkańcy
Decyzja już zapadła. Przedsiębiorcy nie będą zmuszeni do korzystania z tego samego systemu wywozu odpadów, do którego w lipcu obowiązkowo włączone zostały nieruchomości zamieszkałe. - Może za dwa-trzy lata - mówi prezydent Lublina
- 28.03.2014 11:00

Rok temu i mieszkańcy i firmy pozbywały się śmieci na tych samych zasadach. Każdy musiał podpisać umowę z firmą odbierającą odpady i płacił jej za taką usługę. Zasady zmieniły się w lipcu, ale tylko dla tzw. nieruchomości zamieszkałych.
Czyli dla domów jednorodzinnych, bloków czy kamienic. Odbiór śmieci z takich nieruchomości przejęły samorządy, które pokrywają koszty pieniędzmi pochodzącymi z tzw. opłaty śmieciowej pobieranej od każdego gospodarstwa domowego. Wysokość opłaty uzależniona jest od tego, ile osób żyje w danym domu jednorodzinnym lub mieszkaniu.
Takie zmiany wymusiła ustawa. Nie nakazywała ona jednak tego, by samorządy przejęły również śmieci z innych nieruchomości, czyli od firm, sklepów, lokali gastronomicznych, zakładów produkcyjnych, czy też ogródków działkowych. Samorządy mogą to zrobić, ale nie muszą. Zdecydowały się na to m.in. Łódź i Kraków. Ale Lublin nie. W efekcie każdy przedsiębiorca sam zawiera umowę na wywóz śmieci.
Przez ostatnie tygodnie urzędnicy zastanawiali się, czy włączyć przedsiębiorców do miejskiego systemu odbioru śmieci. Decyzja właśnie zapadła. Zostanie tak, jak jest. - Uważamy, że ryzyko i zamieszanie w tym systemie nie jest potrzebne. ten system ma to do siebie, że potrzebuje pewnej stabilności - stwierdza Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. - Chcemy, żeby wszyscy do tego dojrzeli.
Ratusz przygotowuje się już do ogłoszenia przetargu na firmy, które na zlecenie miasta będą odbierać odpady, gdy wygasną obecnie obowiązujące umowy z Kom-Eko i SITA Wschód.
Stanie się tak z końcem roku. Wczoraj prezydent przyznał, że przetarg będzie dotyczyć wywozu śmieci jedynie z nieruchomości zamieszkałych. - Między innymi z powodu różnych, niekoniecznie dobrych doświadczeń w różnych miastach - mówi Żuk. Jego zdaniem firmy mogą znaleźć się w miejskim systemie za dwa-trzy lata.
Reklama













Komentarze