Za mała kara
Usunięcie z uczelni i zakaz nauczania przez trzy lata. To zdaniem rektora UMCS, prof. Mariana Harasimiuka, odpowiednia kara dla naukowca, któremu udowodniono kilka plagiatów. – W takim wypadku nagana nie wystarczy.
- 03.03.2003 21:14
Sprawa dotyczy byłego dziekana Wydziału Pedagogiki, profesora O. Okazało się, że w swoich publikacjach naukowych kilkakrotnie dopuścił się plagiatu. Sprawą szybko zajęła się Senacka Komisja UMCS. Profesora ukarano naganą i 3-letnim zakazem pełnienia funkcji na uczelni. – To za niska kara – tłumaczy rektor Harasimiuk. – Po pierwsze, sprawa dotyczy profesora zwyczajnego, a po drugie, chodzi o wielokrotność plagiatu.
Tymczasem prof. Edward Skrętowicz, szef składu orzekającego uczelnianej komisji, podkreśla rolę jednego argumentu. – Ostracyzm środowiskowy. Jak sam obwiniony mi mówił, wszyscy go opuścili i została mu tylko żona. Można to potraktować jako część kary.
Na uczelni jest już przygotowywane odwołanie do rzecznika dyscyplinarnego przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego. Kiedy RGSW odwołanie rozpatrzy? Nie wiadomo, jednak może to potrwać nawet i pół roku. – Mamy mnóstwo pracy, a nasi członkowie to wykładowcy akademiccy. Sprawa może się trochę przeciągnąć – usłyszeliśmy w sekretariacie RGSW.
W obecnej chwili prof. O. jest zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego. Złożył już wniosek o wcześniejszą emeryturę.
Reklama
















Komentarze