Są konie brakuje instruktorów
W dyspozycji stowarzyszenia \"Bialskopodlaski Klub Jeździecki - Dzieciom Niepełnosprawnym” jest sześć koni, w tym dwa do hipoterapii. Zgłosiły się także osoby z uprawnieniami, chętne do prowadzenia takich zajęć, na rozpoczęcie których nie może się doczekać grupa ponad 50 wychowanków ośrodka przy ulicy Łomaskiej.
- 25.03.2003 17:13

- Koszt dwutygodniowego obozu hipoterapeutycznego dla matki z dzieckiem waha się w granicach 2 - 2,5 tys. złotych, stowarzyszenie zajęcia takie przeprowadzałoby oczywiście nieodpłatnie. Rozpoczęcie działalności wstrzymuje niestety brak pieniędzy niezbędnych na opłacenie instruktorów - mówi Robert Sadownikow, prezes BKJ-DN. Zaznacza, iż zdaje sobie sprawę z tego, że w naturze stowarzyszeń leży umiejętność samofinansowania - Mamy tu doskonałe warunki do zorganizowania obozów w ramach wyjazdów letnich, w czasie których młodzież mogłaby się uczyć jazdy konnej. W naszych planach jest też prowadzenie zajęć \"szkoła w plenerze”. Gdyby udało się nam przysposobić do tego teren, mielibyśmy wreszcie fundusze niezbędne do realizacji nadrzędnego celu stowarzyszenia, jakim jest hipoterapia - dodaje R. Sadownikow.
Prawdziwym wybawieniem dla organizacji są niewątpliwie młodzi ludzie, którzy wolny czas spędzają na doglądaniu koni i dbaniu o stajnię. W zamian mogą doskonalić umiejętności jazdy konnej pod okiem Jarosława Kopcia, który z jeździectwem ma do czynienia wiele lat.
Uroki tego miejsca docenili też harcerze z 13 Bialskiej Harcerskiej Drużyny Wodnej, którzy na terenie klubu organizują spotkania przy ognisku. - W obecnej sytuacji dużym wsparciem służą nam także rolnicy z pobliskich miejscowości, świadcząc pomoc rzeczową - mówi prezes stowarzyszenia.
Pojawia się jednak światełko w tunelu, które być może nada całej inicjatywie rozpędu. Znalazł się pierwszy sponsor, Polska Spółka Finansowa OVB, zajmująca się doradztwem finansowym i od niedawna działająca na naszym terenie. Dzięki nowemu darczyńcy klub jeździecki mógł zakupić od AMW samochód. - Myślę, że to dobry początek długotrwałej współpracy. Firma, którą reprezentuję jest poważnie zainteresowana inwestowaniem w to przedsięwzięcie. Ludzie muszą wreszcie zrozumieć, że istnienie takich miejsc w środowisku lokalnym jest przydatne nie tylko potrzebującym, ale pełni też funkcję rekreacyjną, służąc całym rodzinom. Na Zachodzie ludzie traktują takie miejsca niemalże jak skarb narodowy. Dlaczego my mamy być inni? - pyta przedstawiciel sponsorskiej firmy.•
.
Reklama













Komentarze