Reklama
Sztab kryzysowy w służbie zdrowia?
O powołanie sztabu kryzysowego zawnioskowali dyrektorzy szpitali na spotkaniu z marszałkiem województwa lubelskiego – dowiedział się wczoraj Dziennik. Szpitale nie mają pieniędzy na zapłacenie dostawcom i pensje dla pracowników. Ponad 400 osób w SP ZOZ w Opolu Lubelskim dostało za kwiecień tylko połowę wynagrodzenia. Podobnie ma być w maju.
- 13.05.2003 23:49
Dyrektorzy mówią wprost: Jest tragicznie. Pieniędzy mamy nominalnie mniej niż w ubiegłym roku. Musimy dostosować przyjmowanie pacjentów do marnych funduszy. – Proponuję, by zrobić spotkanie z naszymi parlamentarzystami, i by ci bez względu na barwy polityczne zajęli się poważną pracą, a nie nazwami ulic – postuluje Edward Lewczuk, dyr. Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie. – Nie mam już pieniędzy dla dostawców i na ZUS dla pracowników.
Na piątkowym spotkaniu marszałka z kilkunastoma dyrektorami szpitali, dla których ten jest organem założycielskim, kilkakrotnie padał wniosek o powołanie sztabu kryzysowego. – Wstrzymamy się do 26 maja. Tego dnia odbędzie się w Lublinie spotkanie całej służby zdrowia. Marszałek zaprosił na nie Aleksandra Naumana, prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia – mówi Tomasz Makowski, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.
Tymczasem już teraz w wielu szpitalach zagrożone są wypłaty pensji. Pracownicy SP ZOZ w Opolu Lubelskim dostali za kwiecień tylko 50 proc. wynagrodzenia. Okrojone zarobi wezmą też za maj. – Tak naprawdę to wszyscy wezmą po równo, czyli po 750 zł brutto – mówi Zbigniew Orzeł, dyr. SP ZOZ.
Reklama
Komentarze