Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nasi gotowi do misji w Iraku

Najpierw trzy tygodnie morderczego szkolenia, a później praca w zagrożonym rejonie. Sześciu lubelskich policjantów - w tym kobieta - czekają na rozkaz wyjazdu. Do pracy w misji pokojowej zgłosili się na ochotnika.
Dla sierż. sztab. Mirosława Opok z Posterunku Policji w Nałęczowie wyjazd na misję nie jest niczym nowym. Przed 10 laty - jako żołnierz ONZ - spędził rok na Wzgórzach Golan. Teraz czeka na rozkaz wyjazdu. Być może dostanie bilet do polskiej strefy stabilizacyjnej w Iraku. - Nie boi się pan wyjeżdżać? - Tylko głupcy się nie boją - mówi. - Misja to jednak nie to samo co praca w komisariacie. Jeżeli wyjedziemy do Iraku, będziemy pierwszą policyjną grupą. Nie mielibyśmy od kogo zaczerpnąć doświadczeń. - Mąż zawsze lubił przygodę -  mówi jego żona Monika, przyznając jednocześnie, że nie jest zachwycona ewentualnym wyjazdem męża. Być może wraz z sierż. Opoką na misję wyjedzie starsza posterunkowa Małgorzata Bigos. - Znam większość osób, które w tym roku decydują się na wyjazd - mówi. - Nikt nam oficjalnie nie powiedział jednak, że pojedziemy do Iraku. Możemy się tego tylko domyślać. Posterunkowa Bigos jest policyjnym psychologiem. Pracuje w KWP w Lublinie. W ubiegłym roku była w Kosowie. Boi się każdego wyjazdu. Nie na tyle jednak, żeby z niego zrezygnować. - Jestem potrzebna na takich misjach - mówi z przekonaniem. - Rozłąka z rodziną złamie największych twardzieli. Potrzebują fachowej pomocy, wsparcia. Lubelscy policjanci, którzy wraz ze 150 ochotnikami z całej Polski przez trzy tygodnie brali udział w szkoleniu w Słupsku, czekają na rozkaz wyjazdu. - Są przeszkoleni do pełnienia misji pokojowej - mówi insp. Marek Hebda, szef lubelskiej policji. - Nie jest jednak powiedziane, że wyjadą akurat do Iraku. Mimo to policjanci są przekonani, że wsiądą właśnie do samolotu lecącego na Bliski Wschód. Każdy z funkcjonariuszy został zaszczepiony, m.in. przeciw tropikalnym chorobom. Policjanci wyręczaliby w Iraku tamtejszych funkcjonariuszy. Nie patrolowaliby ulic. - Ich praca będzie polegać przede wszystkim na szkoleniu - wyjaśnia nadkom. Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy KWP w Lublinie. - Zajmą się również sprawami logistyki. Nie będą łapać przestępców. Policjanci nie liczą na kokosy. W ubiegłym roku za udział w misji w Kosowie zarabiali niecałe 1000 dolarów miesięcznie. Do tego dochodziła płaca w kraju. Czterech pozostałych policjantów z Lubelszczyzny, którzy być może także trafią do Iraku, to funkcjonariusze oddziałów specjalnych. Mają zakaz kontaktów z mediami. Przede wszystkim wysoka temperatura. Wkrótce upały mogą sięgnąć nawet 50 stopni. Są jednak dni z temperaturą sięgającą nawet 70 stopni. Po wojnie w Iraku pozostało też sporo broni, w którą wyposażone są grupy przestępcze oraz zwolennicy Saddama Hussajna.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama