Reklama
Milion od miasta trafił do dwóch kieszeni?
Zwrotu ponad 2 milionów złotych dotacji żąda Lublin od spółki prowadzącej siedem szkół. Z dokumentów wynika, że grubo ponad połowa tej kwoty trafiła na wynagrodzenia dla dwojga współwłaścicieli firmy.
- 04.04.2014 05:00

Mowa o warszawskiej spółce Futura Edukacja, która w Lublinie ma siedem szkół policealnych. Na ich prowadzenie w latach 2011-12 dostała od miasta przeszło 3 miliony złotych dotacji. Kontrole z Ratusza wykazały, że lwia część tych pieniędzy została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem.
Magistrat nie kwestionuje wydania zaledwie 750 tys. zł. Cała reszta, czyli prawie 2,3 miliona zł powinna być, zdaniem kontrolerów, zwrócona do miejskiej kasy.
- Prawie 1,2 miliona złotych trafiło do dwóch osób: prezesa i wiceprezesa spółki - mówi Anna Morow, dyrektor Wydziału Audytu i Kontroli w Urzędzie Miasta. To dwoje współwłaścicieli firmy: pani prezes ma 49 proc. udziałów, członek zarządu 51 proc.
Kwoty robią wrażenie. - W 2011 r. wynagrodzenie tych dwóch osób stanowiło 28 proc. przyznanej dotacji. W roku 2012 było to już 45 proc. - podkreśla Morow. - Dokumenty nie pozwalają na jednoznaczne ustalenie, za co płacono osobie będącej "dyrektorem generalnym szkół Futura” w sytuacji, gdy wszystkie szkoły posiadały przecież własnych dyrektorów, których wynagrodzenia zgodnie z prawem finansowane były z dotacji.
Co więcej, zdaniem magistratu, dyrektor generalny szkół (funkcję tę pełniła prezes spółki) powołany był niezgodnie z Kodeksem spółek handlowych, uchwały nie ustalały wysokości jego wynagrodzenia, a do kontroli nie przestawiono żadnych umów z tego tytułu. Kontrolerzy stwierdzili też, że z dokumentów nie wynika, by drugi udziałowiec spółki Futura Edukacja świadczył faktycznie jakąkolwiek pracę na rzecz szkół w Lublinie.
Zastanawiające są kwoty wynagrodzeń wspomnianych dwóch osób rozliczane z miejskich dotacji. Wahały się one (dla dwóch osób łącznie) od 8 tys. zł do 180 tys. zł miesięcznie. W wystąpieniu pokontrolnym czytamy również, że "wskazane przez Futurę przelewy bankowe nie potwierdzają zapłaty wynagrodzeń osobom z zarządu Futury za pracę na rzecz szkół.Wśród zakwestionowanych przez miasto wydatków znalazły się również te na system informatyczny mogący służyć zarządzaniu szkołami Futury także w innych miastach, nie tylko w Lublinie, czy też wydatki na reklamę. Ratusz rozważa zawiadomienie prokuratury.
Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza ze strony Futura Edukacja. W centrali spółki poinformowano nas telefonicznie, że ktoś się z nami skontaktuje. Nadal na to czekamy.
Miasto kwestionuje
• Jak dotąd rekordową kontrolą była ta przeprowadzona przez miasto w szkołach prowadzonych przez spółkę Cosinus. Z kwoty 3 milionów złotych miasto nie zakwestionowało jedynie 671 tys. zł i zażądało zwrotu reszty wraz z odsetkami, co z powrotem dało… 3 miliony zł.
• Kilka lat temu głośna była za to sprawa prywatnego przedszkola, od którego miasto zażądało 230 tys. zł. Wśród sfinansowanych pieniędzmi z dotacji wydatków tej placówki miasto znalazło m.in. rachunki z restauracji, perfumerii, fryzjera, a nawet hotelu w Chorwacji.
Reklama
Komentarze