Osób zainteresowanych jest niemało, ale wnioski wypełniają nieliczni.O ile samorządy radzą sobie znakomicie, to rolnicy są bardzo sceptyczni.
Beata Malczuk
02.01.2004 15:26
- Bieda przede wszystkim ludzi odstrasza. Nie mają na chleb, żyją w nędzy, to gdzie tam pójdą do banku po kredyt, który przecież trzeba będzie spłacać - uważa Marian Gołąb, rolnik jednej z podlaskich wsi. Dla samorządów nie wystarczy pieniędzy, tyle mają planów i potrzeb. Dysponują sprawdzonymi urzędnikami i nie przerażają ich formalności. Fundusz już się jednak kończy. Umowy mogą być zawierane tylko do maja 2004 roku. Nie martwi to Zbigniewa Turskiego, sołtysa z Husinki. Zamierzał z pomocą unijną wybudować stajnię, ale zrezygnował. Wycofał się już w trakcie procedury. - Doszedłem do wniosku, że kredyt bankowy, jako własny wkład, jest złym wyjściem. To co, że się dostanie 50 procent z funduszu. A potem nie będzie czym nakarmić rodziny, bo bank wszystko zabierze na odsetki. Będę się starał własnymi siłami osiągnąć cel - zapowiada sołtys.
Komentarze