Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Zachęty na nic, rolnik wie swoje

Osób zainteresowanych jest niemało, ale wnioski wypełniają nieliczni.O ile samorządy radzą sobie znakomicie, to rolnicy są bardzo sceptyczni.
- Bieda przede wszystkim ludzi odstrasza. Nie mają na chleb, żyją w nędzy, to gdzie tam pójdą do banku po kredyt, który przecież trzeba będzie spłacać - uważa Marian Gołąb, rolnik jednej z podlaskich wsi. Dla samorządów nie wystarczy pieniędzy, tyle mają planów i potrzeb. Dysponują sprawdzonymi urzędnikami i nie przerażają ich formalności. Fundusz już się jednak kończy. Umowy mogą być zawierane tylko do maja 2004 roku. Nie martwi to Zbigniewa Turskiego, sołtysa z Husinki. Zamierzał z pomocą unijną wybudować stajnię, ale zrezygnował. Wycofał się już w trakcie procedury. - Doszedłem do wniosku, że kredyt bankowy, jako własny wkład, jest złym wyjściem. To co, że się dostanie 50 procent z funduszu. A potem nie będzie czym nakarmić rodziny, bo bank wszystko zabierze na odsetki. Będę się starał własnymi siłami osiągnąć cel - zapowiada sołtys.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama