Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dresiarze zabili studenta

Kilkunastu bandytów napadło wczoraj w nocy na trójkę studentów. 21-letni Radek nie przeżył katowania. Zmarł na rękach kolegi. Policja zatrzymała dziesięciu dresiarzy podejrzewanych o mord.
Kamil, student UMCS i kolega zamordowanego Radka, zapamięta noc z soboty na niedzielę do końca życia. - Wracaliśmy w trójkę z bilardu - opowiada. - Schodziliśmy schodami w dół do ul. Głębokiej, w pobliżu Hotelu Studenta Zaocznego. Kiedy zatrzymaliśmy się na schodach, podeszło do nas dwóch młodych mężczyzn. Jeden był w dresie. W rękach trzymali półmetrowe kołki. Wyrwali je z ławek. - \"Macie szlugi? Może dymu szukacie?” - usłyszeli zaczepkę. Kamil usiłował załagodzić sytuację, chciał porozmawiać z dresiarzami. - Tylko jeden z nich był agresywny - mówi. - Sądziłem, że nas puszczą. Nagle jeden z bandytów zamierzył się trzymaną w dłoni kostką brukową. Chciał rzucić w głowę Bartka, trzeciego z napadniętych studentów. - Zdążyłem chwycić go za rękę - relacjonuje Kamil. - Bartek dostał kamieniem w plecy. Krzyknąłem: Uciekajmy! Nie zdążyli. Z pobliskich zarośli wybiegli kolejni napastnicy. Zaatakowali studentów. Bartkowi udało się uciec. Radka i Kamila dopadli po kilkunastu metrach. - Dostałem w głowę - mówi Kamil. - Kiedy upadłem, zaczęli mnie kopać. Kątem oka zobaczyłem, że katują leżącego Radka. Potem odeszli. Skatowany Kamil nie mógł wstać. Doczołgał się do leżącego kolegi. - Przewróciłem go na bok. Żył, ale strasznie oddychał. Wyciągnąłem telefon, wybrałem numer policji. Okazało się jednak, że zrobił to już Bartek, który zadzwonił też na pogotowie. Wzywanie o pomoc usłyszeli bandyci. Wrócili. - Dobiegli do umierającego Radka. Znów kopali go w głowę - twierdzi Kamil. Lekarz pogotowia nie mógł już pomóc Radkowi. Zmarły miał 21 lat, pochodził z Łukowa. Studiował na I roku ochrony środowiska Akademii Rolniczej w Lublinie. Po dwóch godzinach policja zatrzymała dziesięć osób. Kamil i Bartek rozpoznali trzech z nich. - Zatrzymani mają od 18 do 21 lat, byli pod wpływem alkoholu - mieli od 0,5 do 1,5 promila alkoholu we krwi - mówi nadkomisarz Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. - Ujęliśmy ich w pobliżu \"Pekinu” (wieżowiec przy ul. Głębokiej - dopisek redakcji), gdzie pili piwo. To dresiarze z LSM. Wczoraj trwały przesłuchania bandytów. W komendzie siedzieli skruszeni, ze łzami w oczach. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama