Kilkanaście osób w szpitalu po dopalaczach. To głupi żart
Kilkanaście osób po nocnej imprezie miało trafić dziś nad ranem do szpitala w Puławach z objawami zatrucia dopalaczami. Zgłoszenie, które dostali policjanci okazało się głupim żartem.
- 26.04.2014 15:30

Przy ulicy Polnej w Puławach kilkanaście osób miało zatruło się dopalaczami. Mieli stracić przytomność i karetkami trafić do szpitala. O sprawie poinformowano policję w Puławach.
- Potwierdzam, że dostaliśmy takie zgłoszenie. Na miejsce natychmiast pojechali policjanci, którzy ustalą, co się stało - powiedział nam zaraz po zgłoszeniu podkom. Marcin Koper z policji w Puławach
W szpitalu okazało się, że nic takiego się nie wydarzyło. - Zgłoszenie okazało się głupim żartem - dodaje mł. insp. Janusz Wójtowicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Policjanci nie musieli interweniować. Zajmą się za to autorem telefonicznego żartu. Za fałszywy alarm grozi kara aresztu, więzienia oraz grzywny do 1500 zł.
Ostatni raz o dopalaczach w powiecie puławskim było głośno pod koniec października ubiegłego roku. W Kazimierzu Dolnym 16-latek zapalił toksycznego skręta. Nagle poczuł się źle, dostał drgawek i stracił przytomność. Ze szkoły trafił do szpitala. Chłopak dostał od kolegi dopalacz o nazwie "Sztywny miś"
Reklama













Komentarze