Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Pole naftowe pod Małaszewiczami

Tysiące litrów radzieckiej ropy, która lata temu wsiąkła w ziemię na terenie portu przeładunku paliw w Małaszewiczach, utworzyły podziemne jeziorko o powierzchni 2 hektarów. Ropa może skazić wodę w płytko położonych studniach.
Ropne jeziorko odkryli ostatnio inspektorzy ochrony środowiska. Jest ono pozostałością po działalności Zakładu Produktów Naftowych CPN, który powstał na początku lat 50. i odpowiadał za przeładunek. Paliwo, które w cysternach przyjeżdżało z ZSRR, przeładowywano - dobowo 3 tys. ton - do polskich i niemieckich wagonów oraz samochodów. Kiedy pojazdy nie były na czas podstawione, robotnicy wylewali paliwo w piasek. Chodziło o to, aby wykonać plan. - W trakcie badań ustaliliśmy, iż grunt pod bazą jest skażony do głębokości 6 metrów - mówi Edward Dec, kierownik bialskiej delegatury Inspekcji Ochrony Środowiska. Ekspertyzę wykonała lubelska firma \"Polegol”. - Najgorzej jest na terenie dawnej bazy kolejowej oraz starej bocznicy - dodaje Dec. - Od kilku lat teren dawnej CPN należy do spółki \"Naftobaza”, która już dostosowała do naszych wymagań część swojej bazy. W 1996 roku gruntownie zmodernizowano bazę przeładunkową, budując sieć kanalizacji, odprowadzającej ścieki do nowoczesnych oczyszczalni. Nowe stanowiska do przeładunku paliw są teraz umieszczone w hermetycznych, betonowych wannach. Natomiast stara skażona bocznica będzie jeszcze przez długi czas rekultowywana. Ropa nie zagraża okolicznym wsiom, ponieważ czerpią one wodę z bardzo głębokich ujęć jurajskich. Ale, jak mówi Mieczysław Burdzicki, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, jest zagrożeniem dla płytko położonych wód podziemnych. - Konieczne jest więc usuwanie skażeń - twierdzi. - Poza tym nie wiemy, w którą stronę jeziorko może się przemieszczać i jaki będzie tego skutek. W niebezpieczeństwie są ci mieszkańcy, którzy czerpią wodę z płytkich studni w Małaszewiczach i Kobylanach. - Nie mam żadnych oficjalnych informacji na ten temat - mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol, na terenie której leżą Małaszewicze i Kobylany. - Blisko bazy przeładunkowej nie ma zabudowań mieszkalnych. Najbliższe leżą w odległości 2 km i mają wodociąg głębinowy. Wójt nie ukrywa jednak, że niektórzy mieszkańcy Małaszewicz skarżą się na złą jakość wody. - Ci, którzy czerpią z płytkiego wodociągu lokalnego - mówi. - I dlatego dopominają się o podłączenie do głębinowego wodociągu. Gdyby jeziorko się przemieszczało, w niebezpieczeństwie byłby także zbiornik rekreacyjny w Kobylanach. Inspekcja Ochrony Środowiska o sprawie powiadomiła wojewodę lubelskiego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama