Pola czerwone od krwi
Krew i zwierzęce wnętrzności porozrzucane po polach i lesie znaleźli inspektorzy ochrony środowiska niedaleko wsi Kobiałki Stare w powiecie łukowskim. Szczątki pochodzą z miejscowej ubojni. – Przy wysokich temperaturach powietrza może wybuchnąć epidemia – ostrzegają inspektorzy.
- 31.05.2005 21:54
Najpierw inspektorzy odkryli, że pola w okolicach Kobiałek są czerwone od krwi. Okazało się, że kilka zakładów zajmujących się ubojem zwierząt, zamiast oczyszczać ścieki, wylewa je do gruntu. Tym sposobem firmy oszczędzają. Żeby ścieki nie skaziły wód i rzeki, zbudowano prowizoryczne zapory. Teraz jednak inspektorzy znaleźli w lesie fragmenty zwierzęcych płuc i wątrób.
Okazuje się, że ten proceder kwitnie za zgodą Starostwa Powiatowego. – Nie kontrolujemy zakładów, którym wydajemy pozwolenia na spuszczanie ścieków na pola – przyznaje Grzegorz Świerczewski, naczelnik Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Łukowie. – Starostwo wydawało zgodę jeszcze na etapie projektowania lub budowy ubojni. Wystarczyła deklaracja, że będą spełnione niezbędne warunki.
– Odbieram telefony od zaniepokojonych mieszkańców, że dzieje się coś złego – alarmuje Edward Dec, kierownik bialskiej Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Kierownik Dec dodaje, że pracownicy zakładu „Ubój Zwierząt Rzeźnych
– Sprzedaż Mięsa” wylewają na pola więcej ścieków z krwią, aniżeli wynika z pozwolenia starosty.
– Skutkiem tego odpady poubojowe spłynęły do lasu, tworząc rozlewiska – dodaje. – Ponadto ubojnia nie wykonywała obowiązkowych badań, w tym badań ścieków i gleby na zawartość metali ciężkich. Właścicielkę ukaraliśmy mandatem oraz wszczęliśmy postępowanie administracyjne.
Bożena Dobrowolska, właścicielka wspomnianego zakładu, stara się pomniejszyć zagrożenie. – Ścieki są rozcieńczone wodą i nie szkodzą przyrodzie – broni się. – Choć kilku osobom nie podoba się nasza działalność, to jednak dajemy ludziom miejsca pracy.
Grzegorz Świerczewski ze Starostwa Powiatowego w Łukowie zapewnił nas, że urząd zbada i wyjaśni sprawę. – Wszystko może się zakończyć nawet cofnięciem pozwolenia na zlewanie ścieków do ziemi – dodaje.
Reklama













Komentarze