Reklama
Zarabiają na czarno
Na Południowym Podlasiu coraz więcej sąsiadów zza wschodniej granicy szuka zajęcia. Jednak na pozwolenie na pracę mogą liczyć tylko przedstawiciele najbardziej poszukiwanych zawodów.
- 27.07.2005 21:17
Natasza pochodzi z Łucka. Jest Ukrainką. U siebie pracuje w szkole jako sprzątaczka. Jak mówi, na rękę dostaje w przeliczeniu na polskie pieniądze ok. 150 zł. To za mało, by normalnie żyć utrzymując czteroosobową rodzinę. Czterdziestokilkuletnia kobieta znalazła sposób na biedę. Od trzech lat w wakacje przyjeżdża do Białej Podlaskiej. Opiekuje się starszą kobietą. Robi jej zakupy, przeprowadza w domu generalne porządki. Na rękę co miesiąc dostaje 300 zł. Dla niej to dużo. - Dzięki temu co tutaj zarobię, mogę kupić na zimę opał, ubrania dla dzieci - mówi pani Natasza.
Na Południowym Podlasiu dorabia sobie również Olga z Mińska. Emerytowana nauczycielka pracuje u znajomych w gminie Zalesie. - Mam niewielką emeryturę, gdzieś 300 zł - mówi. - Po opłaceniu wszystkich rachunków niewiele zostaje. A jeszcze muszę opłacić studia syna.
Pani Olga nie boi się żadnego zajęcia. Dobrze sobie radzi z gotowaniem, malowaniem pomieszczeń. Cieszy się, że może tutaj przyjechać. Dzięki takim wyjazdom odbiła się od dna.
Prawdziwym szczęściarzem czuje się również 45-letni Wiktor z Brześcia. W różnych miejscach powiatu bialskiego pracuje od kilku lat. Zazwyczaj przyjeżdża latem. Pracował już w gospodarstwie rolnym, gdzie pomagał przy żniwach. Obecnie zarabia na budowie. Codziennie na rękę dostaje 35 zł. I chociaż wie, że polscy pracownicy mają więcej, nie buntuje się. Wręcz przeciwnie, robi wszystko, aby gospodarz za rok znalazł u siebie dla niego pracę.
Natasza, Olga, Wiktor pracują na czarno. O legalną pracę się nie starali, bo jak mówią i tak by jej nie dostali. - Zezwolenia na pracę wydajemy tylko wtedy, gdy u nas nie ma poszukiwanych specjalistów - mówi Grzegorz Kapinos, z delegatury Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Białej Podlaskiej. W ostatnim półroczu takich zezwoleń wydaliśmy 41. Głównie Białorusinom i Ukraińcom.
Na legalną pracę mogli liczyć przede wszystkim nauczyciele języka angielskiego. Kilku osobom udało się jednak uzyskać pozwolenie na pracę w firmach transportowych. W minionym półroczu szacowano jednak, że w powiatach: bialskim, radzyńskim, parczewskim i łukowskim co najmniej 105 osób zza wschodniej granicy pracowało na czarno. Przeważali wśród nich Białorusini, Ukraińcy. •
Reklama













Komentarze