Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Żyda uratować nie grzech, ale wstyd

Odznaczeni medalami \"Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” odebrali jej wczoraj w Białej Podlaskiej anonimowo i bez rozgłosu. Sami sobie tak zażyczyli.
Te medale to najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane za ratowanie Żydów w czasie II wojny światowej. Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie wytypował tym razem cztery rodziny z Lubelszczyzny. Z narażeniem życia ocalili przed śmiercią ponad dziesięciu Żydów. Odznaczenia zawsze są wręczane podczas podniosłej ceremonii, którą relacjonują media. Ale nie tym razem. Nie zaproszono dziennikarzy. O uroczystości dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Osoby, które miały odebrać dyplomy i medale zastrzegły bowiem w Ambasadzie Izraela utajnienie swoich personaliów. Wczoraj w bialskiej Galerii Ulica Krzywa, zjawili się ostatecznie potomkowie bądź krewni trzech odznaczonych rodzin. Wszyscy incognito. - To już drugi taki przypadek w tym rejonie Polski. To dla nas przykre i smutne zarazem, że nie możemy publicznie uczcić osób ratujących życie ludzkie w czasie wojny. W Łodzi, Wrocławiu czy w innych regionach ludzie nie obawiają się przyznać do takiego bohaterstwa. Czy to na wschodzie Polski hańba? - zastanawia się pracownica departamentu edukacji w Ambasadzie Izraela. Jej opinię, już podczas wręczania medali, potwierdził Michael Sobelman, rzecznik ambasady. Postawie uhonorowanych medalem mieszkańców Lubelszczyzny dziwi się też profesor Marian Filipiak, socjolog z UMCS. - Trudno mi to zrozumieć. Ta sytuacja pokazuje, że w Polakach drzemie jednak antysemityzm. Tego nie da się nawet potępiać. To po prostu trzeba przemilczeć. Co na to sami zainteresowani? - Boję się reakcji środowiska - stwierdziła Karolina z Białej Podlaskiej, która odebrała medal w imieniu ojca i dziadka. Wczoraj - po długich namowach - tylko jedna osoba zgodziła się w końcu podać nazwisko do gazety. Pan Lech Ciechański, lekarz z Lublina przyznał, że reprezentował podczas uroczystości swoich bardzo dalekich krewnych Leonarda i Czesławę Kazeneckich, którzy w czasie wojny mieszkali w Kocku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama