Suto zakrapiane przyjęcia weselne organizowane w niektórych bialskich szkołach wzbogaciły się o nową, wystrzałową atrakcję. W sobotę po północy mieszkańców osiedla Młodych wyrwały ze snu głośne wybuchy.
Marek Pietrzela
24.10.2005 17:58
- Wszyscy w domu się obudzili. Słychać było głośne eksplozje. Nie wiedziałam, co się dzieje. Wyjrzałam przez okno - nad boiskiem Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 zobaczyłam ognie sztuczne. Pokaz trwał co najmniej kilka minut. Potem przez godzinę nie mogłam zasnąć, bo w szkole grała orkiestra dęta, a na ulicy słychać było pijackie krzyki - żali się nasza Czytelniczka. Z podobnymi uwagami dzwoniło do naszej redakcji kilku innych mieszkańców osiedla Młodych.
Maciej Kosik, dyrektor ZSO nr 2 tłumaczy nocne ekscesy koniecznością dorabiania. Mówi, że za weekendowe podnajmowanie niektórych szkolnych pomieszczeń spółce \"Agra” dostaje ok. 200 tys. zł rocznie. - To pozwala na remonty, np. wymianę części okien, posadzek i krzeseł.
Przy okazji dyrektor informuje, że tej nocy w szkole były... dwie imprezy. Oprócz wesela bawili się uczestnicy spotkania pocztowców. A kto się bawił fajerwerkami? - Nie wiem, kto zorganizował pokaz ogni sztucznych. A alkohol w szkole jest rzeczywiście podawany. To chyba praktyka ogólnopolska, na razie tolerowana - dodaje Kosik.
Grzegorz Juszczuk, właściciel \"Agry”, nie umiał wczoraj powiedzieć, jaka firma przygotowała nocne eksplozje ogni sztucznych. Nie miał nawet stuprocentowej pewności czy hałasy zafundowali mieszkańcom weselnicy czy pocztowcy, ale stawiał raczej na tych pierwszych.
Co na to wszystko samorząd? Andrzej Czapski, bialski prezydent, przyznał co prawda, że cisza nocna nie powinna być w ten sposób naruszana. Ale jednocześnie dodał, że w obecnej trudnej sytuacji finansowej szkoły muszą dbać o dodatkowe dochody. •- W szkole nie powinno być imprez zakrapianych alkoholem. A już szczególnie w trakcie roku szkolnego. Za zgodę na coś takiego odpowiada organ prowadzący, czyli prezydent miasta. •
Komentarze