Radzyński „Spomlek” nie zwróci 2,5 miliona zł Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Bank PKO SA, który udzielił spółdzielni kredytu, uznał żądania agencji za bezzasadne.
Przypomnijmy.
(pim)
23.11.2005 18:38
We wrześniu napisaliśmy, że Spółdzielnia Mleczarska „Spomlek” z Radzynia Podlaskiego przez pięć lat pobierała nienależne dopłaty z ARiMR. Kontrola NIK wykazała, że Szczepan Skomra, prezes spółdzielni, zmienił przeznaczenie pieniędzy preferencyjnego kredytu. Zamiast na linie technologiczne, pieniądze poszły na rozbudowę oddziału mleczarni w Międzyrzecu Podlaskim. Agencja uznała, że „Spomlek” musi oddać środki razem z odsetkami.
Bank stwierdził, że agencja nie ma racji. Zdaniem PKO SA pieniądze z kredytu zostały wykorzystane zgodnie z celem.
– Nigdy nie zamierzaliśmy oddawać tych pieniędzy – mówi Zbigniew Żurek, rzecznik „Spomleku”. – Nie mamy sobie nic do zarzucenia. A NIK i ARiMR się pomyliły – dodaje. – Nasi dostawcy mogą być spokojni.
Agencja na razie nie komentuje decyzji banku. – Nasze stanowisko przedstawimy w przyszłym tygodniu – wyjaśnia Rafał Tuchanowski z Biura Prasowego ARiMR. (mb)
Spółdzielnia ściga mleczarzy
Wezwania do natychmiastowej zapłaty zadłużenia otrzymali rolnicy z gminy Sosnówka. „Spomlek” domaga się od nich, by w ciągu siedmiu dni wpłacili np. 6,60 lub 12,42 zł. Genowefa Chliczuk ma oddać... 1,28 zł. Koszt wezwania przekroczył kwotę należności, bo sam znaczek na przesyłce kosztował 1,30 zł. – Zadzwoniłam do Radzynia z pytaniem, za co mam zapłacić – mówi kobieta. – Odpowiedzieli, że nie wiedzą dokładnie, ale pewnie za artykuły pobrane z magazynu w 1998 roku. Nie przekonało to mnie. Zawsze pod koniec miesiąca rozliczano dostawców za nabiał przekazywany nam w bańkach po mleku. Nie sądzę, żebym miała jakikolwiek dług.
Zbigniew Żurek, rzecznik prasowy „Spomleku”, wyjaśnił nam, że dział księgowy mleczarni postanowił rozliczyć wszystkich dłużników z poprzednich lat. Przyznał jednak, że upominanie się o 1,28 zł to nieporozumienie.
Komentarze