Posłowie na spowiedzi
Posłowie Elżbieta Kruk (PiS) i Andrzej Mańka (LPR) zostali wczoraj przesłuchani na rozprawie Mariusza Deckerta, szefa kancelarii prezydenta Lublina. Poseł Mańka uważa oskarżenie za wiarygodne, poseł Kruk przeciwnie.
- 23.01.2006 20:49
Przypomnijmy: Prokuratura oskarżyła Deckerta o złożenie latem 2004 roku korupcyjnej propozycji. Obciążył go związany z Ligą Polskich Rodzin Arkadiusz Robaczewski. Opowiedział, że Deckert zaproponował mu 100 tys. zł łapówki. Robaczewski miał za to nakłonić Mieczysława Rybę, radnego LPR, do zagłosowania za umożliwieniem wybudowania hipermarketu na górkach czechowskich. Tereny należały do kieleckiej firmy Echo Inwestment, która według planu zagospodarowania przestrzennego mogła postawić tam co najwyżej obiekty służące do rekreacji.
Proces Deckerta ruszył w ubiegłym roku. Robaczewski przed sądem potwierdził, że korupcyjna propozycja padła. Wczoraj zeznawali posłowie. O sprawie wiedzieli niemal od samego początku. Mańkę poinformował o tym radny Ryba.
– Informacje Robaczewskiego były wiarygodne – uważa poseł Mańka. – Nie miał interesu, żeby wysuwać bezpodstawne oskarżenia. Wiarygodnie przekazał treść rozmowy z Deckertem.
Poseł Mańka dał znać o rozmowie Robaczewskiego z Deckertem Elżbiecie Kruk. Ta oskarżenie Deckerta, jej partyjnego kolegi, uważa za nieprawdopodobne.
– Jest oparte na pomówieniach jednego niewiarygodnego świadka – mówi poseł Kruk. – Nie ma na nie żadnego innego dowodu. Szukanie pośrednika do przekazania takiej propozycji w PiS, które nigdy nie popierało budowy hipermarketu na górkach czechowskich, jest absurdem. (dj)
Reklama
Komentarze