Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Naukowcu, do roboty!

Jeśli asystent w ciągu ośmiu lat nie zrobi doktoratu, będzie musiał odejść z uniwersytetu. To samo dotyczy adiunktów i profesorów nadzwyczajnych. Tyle że dla nich okres jest nieco dłuższy. To tylko niektóre z restrykcji, które wprowadzi od nowego roku akademickiego UMCS. Wczoraj senat uczelni przyjął uchwałę w tej sprawie.
Do tej pory wszyscy naukowcy byli zatrudniani na uniwersytecie na czas nieokreślony. Teraz nowo przyjmowani dostaną inne angaże. - Wprowadzamy umowy okresowe - zapowiada prof. Wiesław Kamiński, rektor UMCS. - Asystent będzie mógł pracować na naszej uczelni maksymalnie 8 lat, adiunkt 12 lat, a profesor nadzwyczajny 10 lat. Jeśli w tym czasie nie zdobędzie kolejnego szczebla naukowego, będzie musiał odejść z uniwersytetu. Jedyną szansę na pozostanie będzie dla nich zatrudnienie na stanowisku dydaktycznym. Na przykład jako docent. Bo UMCS od nowego roku akademickiego zamierza wprowadzić takie stanowisko. - Chcemy stworzyć warunki i zdopingować pracowników uczelni do tego, żeby szybciej starali się o naukowy awans - wyjaśnia zmiany prof. Tadeusz Borowiecki, prorektor UMCS ds. kadr. (mb)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama