Ale numer!
Ostrzeżenie strasznej treści krąży w Internecie. Po jego przeczytaniu człowiek powinien sobie kupić sejf i zamknąć w nim wszystkie aparaty telefoniczne, jakie posiada. Tańszym rozwiązanie jest jednak niczego nie kupować tylko... przeczytać ten artykuł.
Na początek fragment z Internetu:
- 29.01.2006 20:05
Przyjeżdża do Ciebie kurier i oświadcza, że ma dla Ciebie paczkę za zaliczeniem. Koszt ok.500 zł. Na paczce jest Twoje imię, nazwisko i poprawnie napisany adres. Nadawcą jest firma „X”, której nie znasz i w której nic nigdy nie zamawiałeś. Kurier oświadcza, że nic mu na ten temat nie wiadomo – jego zadaniem jest tylko dostarczenie paczki i pobranie pieniędzy, ale skoro są wątpliwości, to można je wyjaśnić od ręki telefonicznie. Kurier pyta, czy w takim razie może zadzwonić od Ciebie do firmy i szybko się wszystko wyjaśni...
99% ludzi, nie podejrzewając podstępu, wpuszcza kuriera do domu i wskazuje mu, gdzie jest telefon, albowiem chce jak najszybciej sprawę wyjaśnić. Kurier wykonuje KRÓTKI TELEFON (1 min.) i niby sprawdza w firmie, czy nie zaszła pomyłka – po czym informuje Cię, że faktycznie jest to pomyłka, przeprasza grzecznie i wychodzi ! (...bajki o pomyłkach są różne, w zależności od oceny reakcji wrabianego).
Po miesiącu przychodzi rachunek telefoniczny na ok.10.000 dolarów w przeliczeniu!!! Dlaczego? Ponieważ ten jeden „niewinny krótki telefonik” obleciał w międzyczasie cały świat przez przekierowania komercyjne (Seszele, Wyspy Bali, Kajmany i wiele innych – wszystko automatycznie), aby w końcu trafić na sexlinie w Australii.
Czy masz szanse na reklamacje w TPSA ?
Nie – ponieważ połączenie wyszło z Twojego numeru telefonu, a co za tym idzie, za Twoją zgodą – więc nawet w sądzie przegrasz!
– W ostatnich tygodniach w mediach i wśród internautów pojawiły się „ostrzeżenia” przed oszustwami telefonicznymi, narażającymi jakoby posiadaczy telefonów na duże straty – przyznaje Stella Widomska i zapewnia: Telekomunikacja Polska dba o bezpieczeństwo swoich klientów, więc na bieżąco monitoruje i analizuje te sygnały. Nie są one prawdziwe.
S. Widomska tłumaczy, że opisana na wstępie niecna praktyka jest... w praktyce niemożliwa do zastosowania:
– Właściciel telefonu płaci wyłącznie za połączenia z jego telefonu do numeru, z którym bezpośrednio się łączy.
Co, niestety, nie znaczy, że nasz telefon nie może nam „nabijać” impulsów bez naszej wiedzy. Może się tak stać np. wtedy, gdy nasz aparat wpadnie w ręce złodzieja impulsów i ten podstępnie dokona na nim przekierowania nadchodzących połączeń do innego abonenta, właśnie na jakieś Bahamy czy inne Hawaje. Wtedy, cwaniak, będzie dzwonił z sąsiedniej ulicy na nasz telefon za grosze (połączenie lpkalne), a my zostaniemy obciązeni ciężkimi pieniędzmi za dalszą wędrówkę sygnału – np. na antypody bądź na drogie taryfy komórkowe.
– Dlatego doradzamy ostrożność, legitymowanie domniemanych kurierów i nieudostępnianie obcym osobom telefonu, jeżeli nie ma pewności, w jakim celu zostanie on użyty. W razie np. prośby o użyczenie telefonu w celu zadzwonienia na pogotowie lub policję, można samemu wybrać numer. Bo dzwonienie na numer zagraniczny lub o podwyższonej płatności, rzeczywiście może poważnie nadszarpnąć portfel. Nie mogą być to jednak kwoty rzędu 10 tys. dolarów, o których mowa w internetowych ostrzeżeniach – zastrzega Widomska.
Nie potrzeba zresztą wcale oszustów, by poważnie „nabić” nam rachunek – mogą to zrobić np. telepajęczarze lub nieświadome konsekwencji bawienie się telefonem dzieci. Jest na to skuteczny sposób.
– Klienci TP mogą zamówić blokadę dowolnej kategorii połączeń, w tym bezpłatną blokadę na linie o podwyższonej płatności 0-700, co skutkuje zablokowaniem połączeń także na linie 0-300 i 0-400 – podpowiada S. Widomska.
Jeśli zadzwoni jakiś gość, że wygrałeś coś w konkursie (przeważnie ekskluzywną wycieczkę) i w dodatku poprosi o naciśnięcie klawisza 9, żeby potwierdzić wiadomość i jeśli to zrobisz, to jesteś załatwiony na cacy. Łączność z tą linią kosztuje 20 funtów za minutę, ponieważ rozmowa przekierowana jest przez Kajmany do sexlinii w Anglii.
Nawet jak natychmiastowo rzucisz słuchawką na widły, to dużo nie da, bo rozłączy cię za 5 minut. Ale jeśli dasz zrobić się w balona i dasz im swoje dane to możesz już strzelić sobie w łeb, bo po następnych dwóch minutach dostaniesz potwierdzenie, że oczywiście nic nie wygrałeś. Koszt takiej rozmowy to około 260 funtów...
– W trakcie prowadzenia rozmowy telefonicznej nie ma technicznej możliwości przekierowania połączenia na numer o podwyższonej płatności poprzez wciśnięcie jakiejkolwiek cyfry w aparacie telefonicznym – uspokaja Widomska. – Nie ma również mowy o ponoszeniu dodatkowej opłaty z tego tytułu. Nie jest możliwe, aby połączenie zostało wznowione samoistnie, tzn. jeśli klient nie wybierze numeru i nie zadzwoni, to telefon nie zrobi tego samodzielnie.
Też nie jest warte funta kłaków. Rzekomy pracownik TP ma dzwonić do abonenta w celu sprawdzenia linii i każe kolejno naciskać różne klawisze, co ma spowodować potężne powiększenie rachunku.
– To nieprawda – kwituje Widomska, zaznaczając jednak, że nie należy wykonywać żadnych telefonicznych poleceń ani podawać przez telefon ważnych informacji osobom, których tożsamości nie można zweryfikować.
Ogólnopolski popularny tygodnik parę tygodni temu internetowe ostrzeżenie przedrukował bez słowa komentarza i z całą powagą. A w ubiegłym tygodniu ofiarą internetowych strachów padła gazeta z Białegostoku.
Bójcie się i czytajcie!
Reklama
Komentarze