Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Miasto żałuje na remont dachu

Od czterech lat MOSiR stara się o pieniądze na remont dachu krytej pływalni przy Al. Zygmuntowskich. Ale co roku w miejskiej kasie brakuje na to środków. Dopiero po tragedii w Katowicach i naszej interwencji pojawiła się szansa, że znajdą się potrzebne fundusze.
O dachu basenu przy Al. Zygmuntowskich zrobiło się głośno pod koniec lat 70. Obiekt stoi na podmokłym terenie. W 1978 r. zawaliła się część stropu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Dach został przebudowany. Usunięto ciężki betonowy strop. Dołożono lekkie pokrycie. W takim stanie dach przetrwał do końca lat 90. W 2001 r. na stropie pojawiły się groźne zacieki. - Pokrycie dachu było nieszczelne, więc woda zaczęła się przedostawać do środka - mówi Stanisław Klepacz, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji \"Bystrzyca”. - Największy problem dotyczył jednak zagłębień, w których gromadziła się woda. Zaczęliśmy się obawiać, że konstrukcja może tego nie wytrzymać. Dach został naprawiony. Ale tylko prowizorycznie. - Wyrównaliśmy nierówności i uszczelniliśmy pokrycie - wylicza Klepacz. - W tej chwili dach nie cieknie. Mimo to od lat mówi się, że wymaga przebudowy. Od 2002 r. MOSiR domaga się od miasta pieniędzy na przeprowadzenie dokładnej ekspertyzy. Jednak co roku w miejskiej kasie brakuje na to pieniędzy. W tegorocznym budżecie też nie zapisano środków na basen przy Al. Zygmuntowskich. Choć... we wstępnej wersji projektu budżetu na obiekt przewidziano 500 tys. zł. Wojciech Krakowski, przewodniczący Komisji Sportu, Turystyki i Wypoczynku Rady Miasta dowiedział się o tym od nas. - W kontekście sobotniej tragedii na Śląsku remont tego dachu nabiera innego znaczenia - mówi Wojciech Krakowski. - W najbliższym czasie wystąpię z interpelacją o zbadanie aktualnego stanu obiektu. Chcę, żeby na najbliższym posiedzeniu naszej komisji był przedstawiony wstępny raport w tej sprawie - dodaje. Komisja zbierze się w połowie lutego. Krakowski zapowiada też, że jeśli będzie taka konieczność, w miejskiej kasie znajdą się pieniądze na przebudowę dachu. - Będziemy wnioskowali o przeznaczenie na ten cel środków, które miały trafić na remont hali sportowej przy Al. Zygmuntowskich - zapewnia. - Bezpieczny dach jest ważniejszy niż nowe krzesełka. Co na to Ratusz? Janusz Mazurek, zastępca prezydenta Lublina zaznacza, że w tej chwili nie ma zagrożenia zawalenia się dachu basenu. - Ale czasem trzeba chuchać na zimne. Pieniądze na ekspertyzę powinny się znaleźć jak najszybciej. W 1978 r. zawaliła się część dachu basenu przy Al. Zygmuntowskich. Urwała się jedna z lin podtrzymujących konstrukcję stropową. Do basenu runęła część stropu. Nikomu nic się nie stało, bo w hali nikogo wtedy nie było.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama