Burza w Kolejowym
Wczoraj Mirosława Borowiec, dyrektorka Szpitala Kolejowego wezwała do siebie ordynatorów i pracowników administracji. Poinformowała ich, że w szpitalu wszystko jest w porządku. A nasz tekst jest wynikiem działania osób, które jej... nie lubią.
- 09.03.2006 19:38
Wczoraj napisaliśmy, że Szpitalowi Kolejowemu grozi likwidacja. Poinformowali nas o tym zaniepokojeni pracownicy, którzy wcześniej zapoznali się z dokumentacją placówki. Jego dyrektorka, która miała ratować placówkę, nie realizuje planu restrukturyzacyjnego. Zwolniła swoją zastępczynię do spraw lecznictwa i zaczyna otaczać się swoimi ludźmi. Zamiast zmniejszać zatrudnienie, mnoży stanowiska w administracji.
– Liczba etatów wzrosła dlatego,
że przyjmujemy stażystów i rezydentów – broni się Mirosława Borowiec.
– To nieprawda – odpiera Iwona Kłos, zwolniona dyrektor
ds. lecznictwa. – Liczba stażystów jest określana odgórnie. I ani oni, ani rezydenci nie wchodzą w rejestr etatów szpitala.
W szpitalu ma się odbyć konferencja prasowa. Niewykluczone, że oprócz pani dyrektor pojawią się na niej przedstawiciele Rady Społecznej szpitala i radni wojewódzcy, żeby przedstawić swoją opinie o pracy dyrektor Borowiec. (kap)
Reklama
Komentarze