Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Postrach gangów stracił spluwę

Z fajką w dłoni i pistoletem w kaburze - z tymi dwoma gadżetami kojarzony był do niedawna Robert Bednarczyk, nowy szef Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. Teraz została mu tylko fajka, bo broń gdzieś przepadła. Minister Ziobro podejrzewa prowokację.
Bednarczyk, który od lat zajmował się rozpracowywaniem najgroźniejszych gangów, 10 lutego został szefem Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. Zastąpił Grzegorza Janickiego, odwołanego za awansowanie prokuratora, którego nazwisko pojawia się w jednej z afer korupcyjnych. Szybko okazało się, że również Bednarczyk znalazł się w niezręcznej sytuacji. W kilka dni po objęciu stanowiska zawiadomił Prokuraturę Krajową, że stracił pistolet, który służył mu do osobistej ochrony. I to z metalowej szafy w jego gabinecie. - To był pierwszy dzień, kiedy z niej korzystałem - mówi. - Rano zostawiłem w niej broń, szelki, zapasowy magazynek. Pracowałem do późna. W domu zorientowałem się, że nie mam broni. Wróciłem do pracy, żeby się upewnić, że jest w szafie. Oprócz niej zginęły szelki i magazynek. Bednarczyk jest przekonany, że broń ktoś mu ukradł. - Zapewniano mnie, że do szafy nie ma drugiego kompletu kluczy, ale jakie mam gwarancje, że tak było? - zastanawia się. - Zamówiłem nowy sejf. Szef lubelskich prokuratorów zaprzecza sugestiom \"Rzeczpospolitej”, że zgubił pistolet po imprezie towarzyskiej. Prokuratura we Wrocławiu, która prowadzi w tej sprawie śledztwo, zarejestrowała je jako \"kradzież broni”. - Kradzież pistoletu może być prowokacją, mającą doprowadzić do utraty przez prokuratura Bednarczyka stanowiska i spowolnienia rozbicia lubelskich grup mafijnych - ocenia Paweł Wilkoszewski, asystent Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości. Wilkoszewski podkreśla, że Bednarczyk nadzorował śledztwa przeciwko grupom, które zajmowały się handlem narkotykami, oszustwami i przemytem broni. - Minister Ziobro wciąż darzy prokuratora pełnym zaufaniem - tłumaczy. - Czeka na wyniki śledztwa. Choć pistolet Bednarczykowi zaginął kilka tygodni temu, w  prokuraturze prawie nikt o tym nie wiedział. - Tak czy inaczej to wstyd. Bez względu na to, czy okaże się, że można ukraść broń najważniejszemu prokuratorowi na Lubelszczyźnie, czy też, że zgubił ją sam - mówi nam jeden z prokuratorów.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama