Już od czterech lat Piotr Mitura, rolnik z Kaliłowa, hoduje zwierzęta jeleniowate. Do licznego stada danieli dokupił ostatnio 11 jeleni mandżurskich i europejskich. Dziś ma prawie sto zwierząt.
Marek Pietrzela
20.03.2006 20:29
- Na północy Polski pod takie hodowle przeznaczono wielkie obszary ziemi po byłych pegeerach. Zainteresowało to mnie, założyłem stado zarodowe - mówi Piotr Mitura. - Przeznaczyłem dla niego 18 hektarów swojej ziemi, w tym 1 ha lasu. To słabe rolniczo grunty, nigdy nie osiągnąłbym z nich dobrych plonów.
W gospodarstwie powstaje wiele odpadów, którymi rolnik karmi zwierzynę. W zimie podaje jej dodatkowo owies, marchew i buraki, a od wiosny do jesieni jeleniowate żywią się trawą.
- To ciągle dzikie zwierzęta. Kiedy zadaję im paszę, pozwalają mi podejść do siebie najwyżej na odległość do 10 metrów. Wodę chcą pić tylko z bajorka, w którym pewnie mają potrzebne im mikroelementy - opowiada Mitura.
Rolnik wyspecjalizował się w hodowli danieli, które kupują od niego głównie koła łowieckie, ale także inni nabywcy do hodowli przyzagrodowych. - Niedawno sprzedałem daniela Seminarium Duchownemu z Drohiczyna, które trzyma to piękne zwierzę dla ozdoby przy tamtejszym pałacyku - mówi.
Niedawno Mitura uzyskał dla swojej nietypowej hodowli wsparcie z funduszy unijnych.
Komentarze