Ojciec i trzech synów wpadli na gorącym uczynku, kiedy demontowali kradzione samochody. W czwartek, podczas wspólnej kontroli, funkcjonariusze policji, Straży Granicznej i celnicy weszli na posesję przy ul. Wspólnej w Terespolu. Mieli sygnał, że mogą znajdować się tam pojazdy pochodzące z kradzieży. To był strzał w dziesiątkę.
(pim)
24.03.2006 19:59
Mundurowi trafili akurat na moment, gdy pod wiatą ustawioną na podwórku w pocie czoła pracowali 65-letni Stefan J. i jego synowie: 39-letni Tomasz, 33-letni Wojciech i 26-letni Hubert. Rodzinka demontowała jeden z pojazdów.
Były tam dwa audi, w tym jeden już częściowo rozebrany na części. Obok znajdowały się fragmenty karoserii innych pojazdów, na których widniały numery VIN. Policjanci ustalili, że to mercedes i audi skradzione w Szczecinie i Siedlcach.
Sierż. Magdalena Jędrejek z Komendy Wojewódzkiej Policji poinformowała nas, że ojciec i synowie prowadzili dziuplę od około 6 miesięcy. Trafiały do nich samochody z różnych stron Polski, najczęściej ze Szczecina i okolic. - Część pojazdów demontowali, a część z nich po usunięciu cech identyfikacyjnych, przekazywali wspólnikom, a ci wywozili je za granicę. Wszystkim mężczyznom zostanie postawiony zarzut paserstwa. Postępowanie prowadzi bialska komenda - wyjaśnia sierżant.
Komentarze