Podwójny portfel cwaniaczków
Kilkanaście przypadków wyłudzania pieniędzy z pomocy społecznej wykryła bialska policja. Oszuści ukrywają, że pracują i stają w kolejce po zasiłek.
- 27.06.2006 20:04
Jak wpadają oszuści? - Ludzie piszą skargi, że ich sąsiad jest \"zaradny” i pobiera pieniądze z kilku źródeł - mówi Maria Parafiniuk, dyrektor bialskiego MOPS, który rocznie wydaje 6 tysięcy decyzji o wypłaceniu zasiłku. - Nasi pracownicy socjalni stwierdzają też, że niekiedy nasi podopieczni żyją o wiele lepiej, niż wskazywałyby na to ich deklarowane dochody. Zdarza się również, że ludzie nie powiadamiają nas o podjęciu pracy lub zatajają ten fakt, a my to wykrywamy.
Niedawno MOPS powiadomił policję, że dwie bialczanki wyłudziły zasiłki. 39-letnia Grażyna B. pobrała niezgodnie z prawem łącznie 1643 zł, a 50-
letnia Irena G. 1137 zł.
Cezary Grochowski z Komendy Miejskiej Policji powiedział nam, że dzięki sygnałom z opieki społecznej policjanci zaczęli sprawdzać rzekomo \"biednych bezrobotnych”. - W sumie wykryliśmy już 12 przypadków wyłudzania zasiłków. W tych sprawach prowadzone są postępowania o oszustwo. Podejrzanym grozi kara nawet do ośmiu lat więzienia. Kontrole trwają - mówi Grochowski.
Policjanci opowiadają, jak zapukali kiedyś do drzwi \"bezrobotnego na zasiłku z pomocy społecznej”. Otworzył im mężczyzna w służbowym uniformie jednej z bialskich stacji paliw. Gotów do wyjścia do pracy.
MOPS współpracuje także z Powiatowym Urzędem Pracy przy weryfikowaniu statusu osób bezrobotnych. PUP otrzymuje listy podopiecznych MOPS po to, by mógł zaoferować im pracę tzw. użyteczną społecznie, w wymiarze
10 godzin tygodniowo. Chodzi np. o malowanie lub sprzątanie szkół. Można zarobić 6 zł za godzinę. Jeśli podopieczny MOPS odmówi podjęcia takiego zatrudnienia, traci zasiłek. I takie odmowy się zdarzają.
Reklama













Komentarze