Reklama
Narcyza Kwiatek wygrała z Polską
2 tysiące euro odszkodowania wypłaci Polska oszustowi spod Parczewa. Zaradny mężczyzna, podając się za Narcyzę Kwiatek, wyłudzał pieniądze od cudzoziemców. A trybunał w Strasburgu uznał właśnie, że oszust trafił do aresztu bez powodu.
- 06.07.2006 20:32
Kłopoty Jarosława D. zaczęły się w 2001 roku. Wtedy aresztował go sąd we Włodawie. Polski wymiar sprawiedliwości zarzucił mu, że podając się za Narcyzę Kwiatek, korespondował z dziesięcioma mężczyznami z Francji, Holandii i Niemiec. Wyłudził od nich w sumie 270 euro i 1,6 tys. dol. W obawie, że będzie utrudniał śledztwo, przetrzymano go w areszcie 1,5 roku. W 2003 roku został prawomocnie skazany na trzy lata pozbawienia wolności i 5 tys. zł grzywny. Więzienie ma już za sobą.
- Został przedterminowo zwolniony - powiedziała nam wczoraj sędzia Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Jeszcze zza krat Jarosław D. poskarżył się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu na przedłużający się areszt. W sumie domagał się 150 tysięcy euro. Sędziowie trybunału nie podzielili argumentacji polskiego sądu, że podejrzany może utrudniać postępowanie, że jego wina jest bardzo prawdopodobna i grozi mu wysoka kara. Stwierdzili, że te argumenty nie były poparte dowodami, a areszt zastosowano pochopnie.
W tym tygodniu zdecydowali, że państwo polskie musi zapłacić Jarosławowi D. 2 tysiące euro oraz 400 euro za koszty postępowania. Trybunał stwierdził ponadto, że polski sąd i prokuratura naruszyły prawo do prywatności mężczyzny, kontrolując jego korespondencję ze Strasburgiem.
Jarosława D. za oszustwa matrymonialne skazał także sąd w Białej Podlaskiej. Jako Różowa Pantera rozpalił namiętność Helmuta Sz. z Austrii, który słał pod adres w Parczewie a to kostium bikini, a to pieniądze. Twarda waluta płynęła też z Włoch, Belgii, Holandii i Niemiec. Sprawa się wydała, gdy zakochany Holender przyjechał do Polski. W sumie prokurator dopatrzył się co najmniej 33 oszukanych mężczyzn z całej Europy, dzięki którym oszust wzbogacił się o 42 450 zł. W grudniu 2003 roku przed sądem w Białej Podlaskiej poddał się dobrowolnie karze. Sędzia przystał na 2 lata więzienia w zawieszeniu
na 4 lata i grzywnę.
Reklama













Komentarze