Reklama
Trzej myśliwi z koła Dąbrowa mogą polować jedynie na listy, koty i psy. Dlaczego mają zakaz strzelania do zwierzyny łownej? Bo w sądzie zeznają na korzyść człowieka, który ma na pieńku z władzami koła łowieckiego.
Pod koniec czerwca myśliwi z Koła Łowieckiego „Dąbrowa” w Białej Podlaskiej uchwalili, że żaden członek „Dąbrowy” nie może występować w sądzie przeciwko kolegom z koła. Jeśli to zrobi, zostanie automatycznie zawieszony w prawach członka.
U podłoża tej kuriozalnej decyzji, sprzecznej z konstytucyjnym prawem obywatela do sądu, leżą porachunki między myśliwymi, do jakich doszło po zmianie władz koła. Powstały dwie wrogie sobie grupy oskarżające się o pomówienia. Tomasz Rappe, członek poprzednich władz, walczy przed sądem o przywrócenie członkostwa w kole „Dąbrowa”, z którego został usunięty.
Zeznający na jego korzyść myśliwi napotykają szykany. Ich również zawieszono, a na dodatek cofnięto im uprawnienia na polowanie na zwierzynę łowną. – Mogą tylko polować na szkodniki, czyli lisy, koty i psy – mówi Rappe.
– Nie chcę występować publicznie, bo boję się nowych szykan – powiedział nam jeden z trójki zawieszonych.
Antoni Sacharuk, prezes koła „Dąbrowa” zastrzega, że kontrowersyjne uchwały koła nie weszły jeszcze w życie. – Koledzy nie są szykanowani – przekonuje. – Jeśli uchwalamy złe prawo, to może ono zostać cofnięte przez Zarząd Okręgowy PZŁ. Przecież koło może podejmować różne uchwały. Nawet takie, że bure koty są czarne. To tylko wyraz naszych poglądów – kończy Sacharuk, który jest jednocześnie przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Powiatu Bialskiego.
Reklama













Komentarze