Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z noworodkiem trzeba się dogadać

Jestem smutny. Boję się. Niech mnie ktoś przytuli. Tak mówią noworodki. Ale do tej pory nikt nie pomagał rodzicom w zrozumieniu tych komunikatów. Ale to się zmieni. Sylwia McDugall, pielęgniarka z DSK w Lublinie właśnie kończy kurs rozpoznawania mowy noworodka.
Każde nowonarodzone dziecko, nawet wcześniak ma własny sposób przekazywania informacji. Np. niektóre dzieci modulują płacz. Płaczą inaczej, gdy są zdenerwowane, inaczej, gdy są głodne, a jeszcze inaczej, kiedy coś je boli. Tłumacze mają za zadanie prawidłowe odczytywanie tych sygnałów. Pomaga w tym skala oceny zachowań noworodka. - To szczególnie ważne na intensywnej terapii noworodków - mówi Sylwia McDugall. - Właśnie chore dzieci i wcześniaki mają nam dużo do powiedzenia. A nam łatwiej będzie się nimi opiekować. Pani Sylwia skończyła pierwszy etap kursu, jest w trakcie drugiego etapu. To jedna z dziesięciu osób, które w naszym kraju mają możliwość nauczenia się mowy niemowląt. W Polsce szkolenie zorganizował amerykański szpital kliniczny. Pielęgniarkę z Lublina do udziału w kursie namówiła oddziałowa Teresa Barańska. - Warunkiem była znajomość języka angielskiego, bo w tym języku odbywały się wszystkie wykłady - zdradza pani Sylwia. - Pani oddziałowa uznała, że na intensywnej terapii w DSK potrzeba kogoś z umiejętnościami przetłumaczenia mowy noworodka. Po to, żeby i rodzice i dzieci czuli się bezpieczniej. Najbardziej doświadczeni tłumacze potrafią nawet stwierdzić, czy dziecko będzie w przyszłości osobą towarzyską, doskonale radzącą sobie w pracy zespołowej czy raczej samotnikiem lubiącym pracę indywidualną. Maluchy należące do drugiej kategorii lepiej niż na ludzki głos reagują na przykład na dźwięk grzechotki. - Wiem jak pomóc dziecku w momentach kryzysowych - dodaje pani Sylwia. - Jak je uspokoić. Kiedy trzeba wziąć na ręce, a kiedy wystarczy dotyk. Wiem jak dopingować chore dzieci do rozwoju.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama