Pięć dni czekały na wywiezienie worki ze śmieciami zebrane przez dzieci podczas piątkowej akcji \"Sprzątanie świata”. Dopiero po naszej interwencji szkoła dogadała się z miastem w tej sprawie.
Marek Pietrzela
20.09.2006 15:45
- Żal mi dzieci, które zbierały papiery i folię przy al. Solidarności. Worki ze śmieciami zostały złożone przy słupkach przystankowych jeszcze w piątek. Leżą tam od tamtej pory, ale służby miejskie się nimi nie interesują. Tymczasem cześć worków już jest uszkodzona a ze środka wyfruwają papierzyska. To nie w porządku. Uczniowie widzą, że ich praca się marnuje - zaalarmowała nas pani Wanda z Białej Podlaskiej.
Bogumiła Zieńczuk, dyrektor bialskiej Szkoły Podstawowej Nr 7 im. Henryka Sienkiewicza, potwierdza, że w piątek wszyscy uczniowie i przedszkolacy z zerówki zbierali śmieci na Sielczyku. Napracowali się - napełnili odpadkami prawie 70 worków. - Obawiamy się, a by nie zniweczyć efektów tej akcji. W poniedziałek dzwoniliśmy do Urzędu Miasta z prośbą o wywiezienie pełnych worków. Obiecano nam, że to wkrótce nastąpi - wyjaśnia dyrektor SP Nr 7.
Jan Mulawa, inspektor z Urzędu Miasta, nie był do końca pewien czy zawiadomienie ze szkoły urząd dostał w poniedziałek czy może wtorek. Tłumaczy, że komunalne Gospodarstwo Pomocnicze najpierw zajęło się wywiezieniem dużej ilości śmieci zebranych przez więźniów w lasach przy ul. Lubelskiej. Było tego kilka samochodów. - Szkoła Nr 7 została na koniec. Szybko zajmiemy się uprzątnięciem przez gospodarstwo worków - zaznacza inspektor.
Tymczasem Rudolf Somerlik, dyrektor gabinetu bialskiego prezydenta, mówi, że nic nie wiedział o kłopotach na Sielczyku. Obiecał, że jeszcze tego samego dnia zebrane przez uczniów śmieci znikną. Słowa dotrzymał. Po pięciu dniach worki ze śmieciami zostały wczoraj zabrane.
Komentarze